Paragon sumienia

U bram konfesjonału klękam.

Spuszczam głowę niechętnie.

Spod niedawno malowanych rzęs zerkam

na Boga.

Słyszę westchnienie.

Cisza.

<Dawno tu nie byłaś> zaczyna Bóg.

<I co z tego!> wrzeszczę.

<Wolę grób!

To nie moja wina,

że kiełbasa w piątek smakuje lepiej!>

Bóg milczeć zaczyna.

Patrzy miłosiernie- obłudnie?

<Poproszę paragon sumienia>

Bez słów go Bogu podaję.

Pytam o należność do rozliczenia.

Znów się poddaję.

Bóg mówi, że życie to konieczność.

<Ile?> pytam.

Wieczność.
0 0
11 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

14 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie