powołanie
W zasłonie mroku szłam na oślep.
Potykałam się o własne myśli.
Krążyłam. Nasłuchiwałam. Wracałam;
I nigdy nie podniosłam wzroku;
Za rogiem duszy podniosłam w końcu kredkę
I zaczęłam malować marzenia.
Nie były marzeniami,
A jedynie treścią pustych krajobrazów.
Nadzieja przyszła w orszaku.
Nie widziałam jej, patrząc z namaszczeniem pod nogi;
Tłumiłam. Walczyłam. Zaciskałam powieki;
Stało się!
Wypowiedziano przy całym świecie moje imię!
Podniosłam wzrok i natychmiast
Zatopiłam się w P r a w d z i e
Potykałam się o własne myśli.
Krążyłam. Nasłuchiwałam. Wracałam;
I nigdy nie podniosłam wzroku;
Za rogiem duszy podniosłam w końcu kredkę
I zaczęłam malować marzenia.
Nie były marzeniami,
A jedynie treścią pustych krajobrazów.
Nadzieja przyszła w orszaku.
Nie widziałam jej, patrząc z namaszczeniem pod nogi;
Tłumiłam. Walczyłam. Zaciskałam powieki;
Stało się!
Wypowiedziano przy całym świecie moje imię!
Podniosłam wzrok i natychmiast
Zatopiłam się w P r a w d z i e
0
0
7 odsłon