powołanie

W zasłonie mroku szłam na oślep.

Potykałam się o własne myśli.

Krążyłam. Nasłuchiwałam. Wracałam;

I nigdy nie podniosłam wzroku;

Za rogiem duszy podniosłam w końcu kredkę

I zaczęłam malować marzenia.

Nie były marzeniami,

A jedynie treścią pustych krajobrazów.

Nadzieja przyszła w orszaku.

Nie widziałam jej, patrząc z namaszczeniem pod nogi;

Tłumiłam. Walczyłam. Zaciskałam powieki;

Stało się!

Wypowiedziano przy całym świecie moje imię!

Podniosłam wzrok i natychmiast

Zatopiłam się w P r a w d z i e
0 0
7 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

36 online · Zaimek
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie