Nieproszeni goście
Puk, puk
Zapukał w okno Smutek.
Nie chciałam, by wchodził
Przy nim stała Samotność.
Wpusiłam smutną parę
by w deszczu ich łzy nie mokły
I tak czasem przychodzą,
by pod osłoną ciemności
powód mi dać do łez
Długo nie wpuszczałam Obojętności.
Była taka zimna
Ale ostatnio nawet ona
zaczęła mnie odwiedzać.
Nie lubię jej.
Wolę Gniew - jest porywczy,
ale ma swoje racje.
A Obojętność w swej dumie
jest gorsza, niż Smutek i Samotność
wzięci razem:o(
Zjem z nimi kolację
i pójdę spać.
Dziś nie pada.
Mogą spokojnie ode mnie wyjść
Ale dziś chyba
wolą zostać
Zapukał w okno Smutek.
Nie chciałam, by wchodził
Przy nim stała Samotność.
Wpusiłam smutną parę
by w deszczu ich łzy nie mokły
I tak czasem przychodzą,
by pod osłoną ciemności
powód mi dać do łez
Długo nie wpuszczałam Obojętności.
Była taka zimna
Ale ostatnio nawet ona
zaczęła mnie odwiedzać.
Nie lubię jej.
Wolę Gniew - jest porywczy,
ale ma swoje racje.
A Obojętność w swej dumie
jest gorsza, niż Smutek i Samotność
wzięci razem:o(
Zjem z nimi kolację
i pójdę spać.
Dziś nie pada.
Mogą spokojnie ode mnie wyjść
Ale dziś chyba
wolą zostać
0
0
7 odsłon