Dotyk
„Dotyk”
Najpierw leciutko ciepłem zrosi
Aksamit nagiej i spragnionej skóry.
Rozbudzi zmysły, ze snów wydobędzie
Istotę Twojej kobiecej natury.
Napoi ciało przyjemności dreszczem
I... jak wiosenna powódź wzbiera.
Tamę rozsądku zburzy jeszcze,
By zalać wszystko tu i teraz!
Napełnić wnętrze niczym dźwięk
Drżącą , narastającą frazą,
By jej zwieńczeniem był cichy jęk,
Gdy cała stajesz się ekstazą.
Wystrzeli niczym gejzer w górę,
By sięgnąć zapomnienia szczytów,
Zmienić się w błogostanu chmurę,
Byś opaść mogła z krawędzi niebytu.
Najpierw leciutko ciepłem zrosi
Aksamit nagiej i spragnionej skóry.
Rozbudzi zmysły, ze snów wydobędzie
Istotę Twojej kobiecej natury.
Napoi ciało przyjemności dreszczem
I... jak wiosenna powódź wzbiera.
Tamę rozsądku zburzy jeszcze,
By zalać wszystko tu i teraz!
Napełnić wnętrze niczym dźwięk
Drżącą , narastającą frazą,
By jej zwieńczeniem był cichy jęk,
Gdy cała stajesz się ekstazą.
Wystrzeli niczym gejzer w górę,
By sięgnąć zapomnienia szczytów,
Zmienić się w błogostanu chmurę,
Byś opaść mogła z krawędzi niebytu.
0
0
5 odsłon