Przejdź do treści

Moja wędrówka (Dziki Zachód) [8]

Mroczne
Wszedłem do Saloonu, kupiłem butelkę Brandy. Usiadłem w kącie spokojnie sącząc z butelki Nie potrzebowałem kubka. Przy barze siedziała kobieta. Gdyby nie moja dusza, pewnie by mi się spodobała Popatrzyła mi w oczy i zalotnie zatrzepotała rzęsami Skrzywiłem wargi w coś na kształt uśmiechu… Nie stać mnie było na nic innego… Do Saloonu wszedł Kojot – najniebezpieczniejszy przestępca w okolicy Jak zwykle miał na twarzy krwistoczerwoną chustę. Zabrał moja butelkę, podszedł do baru i zaczął przystawiać się do kobiety. Zdenerwował mnie. Podszedłem do baru i zwróciłem się do niego z prośbą o zwrot mojej Brandy Kojot zarechotał i rzucił butelką w ścianę. Szkło roztrysnęło się raniąc mi policzek Złapałem go za kołnierz i wyrzuciłem na zewnątrz Bezimienna Kobieta spojrzała na mnie swoimi oczami. Wyczytałem z nich fascynację. Rzuciłem krótkie „Zapomnij” Nie zdążyła powiedzieć słowa. Do karczmy wpadł Kojot. W ręku trzymał srebrny rewolwer. Strzeliliśmy jednocześnie. Obie kule trafiły Kojot krwawił z klatki piersiowej, ja z policzka i brzucha. Doczołgałem się do niego i zdjąłem chustę z jego twarzy Zobaczyłem siebie… Więc to prawda… Ja i Kojot to ta sama osoba… W tym momencie się obudziłem. Czwarta trzydzieści. To był bardzo długi i bardzo dziwny sen… Budząc się nie zauważyłem kapelusza i kabury leżących obok łóżka…
67 odsłon

Komentarze (2)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

copelza 15 lat temu
brandy w saloonie piją dzieci i kobiety.
TheDoctor 15 lat temu
Użyłem Brandy, bo chciałem podkreślić, że mimo Mrocznej Duszy podmiot zachowuje swoistą delikatność.

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie