Przejdź do treści

Bezwonna i bezbarwna

Miłosne
W czerwonym berecie nie przyszła .Mogła przecież Ścieżkami na bezdrożu cienia i światła zakwitnąć nie chciała Nie została wyrwana spod ziemi skorupy.Tam jej nie było Z wiatrem między oczodoły niebieskie przemknęła niespodzianie By powietrzem napełnić krew w żyłach aorty .Już płynie dotleniona do granic .Nie rozsadza skroni ale puls czuć wyraźny bo mieszka w każdej części bezwolnego ciała .Na umyśle zrodzona na nowo waha się czy pozwolić na zameldowanie w lewej komorze Teraz w przedsionku czeka na swoje mieszkanie. A zastawka otwiera coraz szerzej bramę.Czy wpuści? Lecz tlenu jej ciągle brakuje.Potrzebny by żyć .Wariuje Zdrętwiałe ciało pręży się .Czas płynie wolno nieskończenie Już mieszka .Rozsiadła się wygodnie i czuwa by zawsze rytm serca był miarowy i nigdy nie zgasnął.Opromienia ciepłem kładzie się na duszy .Już nawet kwiaty w wazonie postawiła bo płonie i rozkłada układanki barwne na uczuć naszym talerzu.
63 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie