nie mogłam spać

pod wietrznym pręgierzem

stała dziś noc

wiatru baty trzaskały

z siłą

ponad



poobijane ściany

drzewa w bólu poskręcane

płaczące chodniki



rozrastał się

z miasta drżącą ulicą

biczując las po trasie

gniazda ptaków i psią budę

przy gajówce



na polanie zatańczył passadouble

w gibnięciu ciał

poczuł odprężenie

w butonierce zobaczył gwiazdę

opuścił ramiona



nad ranem

przysiadł na miedzy

ukojeniem okręcił nerwy



w słup słońca

zmienił się pręgierz
0 0
8 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

5 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie