Prośba matki narkomana

Synku,zostań,nie odchodź,

niech będzie jak było,

chociaż serce sie kraje

gdy patrzę jak cierpisz,

jeszcze się przecież nie wszystko skończyło,

jeszcze płomyk nadziei kołacze się w piersi.



Twoje częste odejścia,

w krainę niebytu,

mnie pozostawiaja

w nieustannej męce,

twoje oczy pałają nieziemskim zachwytem

i nie widzą jak cierpi moje,biedne serce.



Tyle dni niespokojnych,

nocy nie przespanych,

dlaczego taką krzywdę

obojgu nam czynisz,

oboje nas to dręczy i oboje rani

i nie wiem nawet kogo za to winić.



Tak bym chciała swe życie

przelać w twoje ciało,

może wtedy zrozumiesz

matczyne cierpienie,

powrócił byś i znowu żyć by ci się chciało

i mnie by się spełniło największe marzenie.
0 0
1 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

3 online · andrew
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie