Galop

siedzę na grzbiecie życia na oklep

trzymam się grzywy i pędzę przed siebie na oślep,



życie poniosło mnie na wyprawę w nieznane,

nie pytało o zgodę, nie dało szansy na przygotowanie,



biegnie zbyt szybko, widzę jak w oddali

maleją sylwetki tych, którzy mnie kochali,



chcę do nich zawrócić, ale nie wiem jak kierować

bestią, która mnie niesie i nie chce się zatrzymać



głaszczę ją po szyi, przemawiam do niej łagodnie,

całuję i ze łzami w oczach proszę, ale nie zwalnia



próbuję dotrzeć do niej krzykiem, ciągnę za grzywę

jednak udaje, że mnie nie słyszy i nie czuje



pędzi szalonym galopem, nie patrząc na przeszkody

czasem udaje się jej, i którąś z nich przeskoczy



wiele razy się potyka, kaleczy boki i kopyta

ale nie zważając na ból i na mnie, dalej gna



nie mam już siły dłużej się trzymać,

ale brak mi odwagi by puścić grzywę



moja piękna bestio, nie wiem dokąd zmierzasz, ale pozwól

by choć jedna chwila tej szalonej wędrówki zależała ode mnie
0 0
4 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

64 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie