Galop
siedzę na grzbiecie życia na oklep
trzymam się grzywy i pędzę przed siebie na oślep,
życie poniosło mnie na wyprawę w nieznane,
nie pytało o zgodę, nie dało szansy na przygotowanie,
biegnie zbyt szybko, widzę jak w oddali
maleją sylwetki tych, którzy mnie kochali,
chcę do nich zawrócić, ale nie wiem jak kierować
bestią, która mnie niesie i nie chce się zatrzymać
głaszczę ją po szyi, przemawiam do niej łagodnie,
całuję i ze łzami w oczach proszę, ale nie zwalnia
próbuję dotrzeć do niej krzykiem, ciągnę za grzywę
jednak udaje, że mnie nie słyszy i nie czuje
pędzi szalonym galopem, nie patrząc na przeszkody
czasem udaje się jej, i którąś z nich przeskoczy
wiele razy się potyka, kaleczy boki i kopyta
ale nie zważając na ból i na mnie, dalej gna
nie mam już siły dłużej się trzymać,
ale brak mi odwagi by puścić grzywę
moja piękna bestio, nie wiem dokąd zmierzasz, ale pozwól
by choć jedna chwila tej szalonej wędrówki zależała ode mnie
trzymam się grzywy i pędzę przed siebie na oślep,
życie poniosło mnie na wyprawę w nieznane,
nie pytało o zgodę, nie dało szansy na przygotowanie,
biegnie zbyt szybko, widzę jak w oddali
maleją sylwetki tych, którzy mnie kochali,
chcę do nich zawrócić, ale nie wiem jak kierować
bestią, która mnie niesie i nie chce się zatrzymać
głaszczę ją po szyi, przemawiam do niej łagodnie,
całuję i ze łzami w oczach proszę, ale nie zwalnia
próbuję dotrzeć do niej krzykiem, ciągnę za grzywę
jednak udaje, że mnie nie słyszy i nie czuje
pędzi szalonym galopem, nie patrząc na przeszkody
czasem udaje się jej, i którąś z nich przeskoczy
wiele razy się potyka, kaleczy boki i kopyta
ale nie zważając na ból i na mnie, dalej gna
nie mam już siły dłużej się trzymać,
ale brak mi odwagi by puścić grzywę
moja piękna bestio, nie wiem dokąd zmierzasz, ale pozwól
by choć jedna chwila tej szalonej wędrówki zależała ode mnie
0
0
4 odsłon