taniec cieni
był sobie cień wesoły cień
i czysty jak natchnienie
chociaż dla niego nie grał nikt
on tańczył wciąż na scenie
był delikatny niczym szkło
jak lalka z porcelany
i tańczył tańczył całą noc
szczęśliwy roześmiany
góra mu dała ogień z gwiazd
i w tajemnicę go ubrała
kiedy wirował tańczył świat
każda latarnia go kochała
lecz on błagalnie wznosił wzrok
wzruszonym głosem prosił wenę
aż spłynął z nieba drugi cień
tanecznym krokiem wszedł na scenę
i wtedy się wypełniał sen
sen w innym życiu niespełniony
w objęciach tańczył z cieniem cień
i nawet księżyc był wzruszony
a kiedy gaśnie światło lamp
kurtyna z szumem w dół opada
na deskach pozostaje żal
i nieskończona wciąż ballada
i czysty jak natchnienie
chociaż dla niego nie grał nikt
on tańczył wciąż na scenie
był delikatny niczym szkło
jak lalka z porcelany
i tańczył tańczył całą noc
szczęśliwy roześmiany
góra mu dała ogień z gwiazd
i w tajemnicę go ubrała
kiedy wirował tańczył świat
każda latarnia go kochała
lecz on błagalnie wznosił wzrok
wzruszonym głosem prosił wenę
aż spłynął z nieba drugi cień
tanecznym krokiem wszedł na scenę
i wtedy się wypełniał sen
sen w innym życiu niespełniony
w objęciach tańczył z cieniem cień
i nawet księżyc był wzruszony
a kiedy gaśnie światło lamp
kurtyna z szumem w dół opada
na deskach pozostaje żal
i nieskończona wciąż ballada
0
0
5 odsłon