żywod
widziałem wiatr
co w polu gnał
pokłomy biły mu zboża
tuż za nim deszcz skrzydłami prał
zaskorupiałych prawym siekł
miękkich opluwał lewym
wtem złoty grot jam Jego moc
ryknął w przypływie gniewu
z serc wygnał pychę zasiał trwogę
na licach przybladł ogień
i jak dżejms bond za pięć dwunasta
ustrzegła przed samozagładą
przegrzanych ciał cucąca chłosta
z góry spadając jak kaskada
uwiędła brzoza tak radosna
jakby szampanem upojona
śmiało do walca witki wzniosła
a wierna ziemia w szczodrości nieba
u pana stóp rozpościelona
ślub wyszeptała
dopóki jestem dam ci chleba
choć mnie zabijesz obiecałam
co w polu gnał
pokłomy biły mu zboża
tuż za nim deszcz skrzydłami prał
zaskorupiałych prawym siekł
miękkich opluwał lewym
wtem złoty grot jam Jego moc
ryknął w przypływie gniewu
z serc wygnał pychę zasiał trwogę
na licach przybladł ogień
i jak dżejms bond za pięć dwunasta
ustrzegła przed samozagładą
przegrzanych ciał cucąca chłosta
z góry spadając jak kaskada
uwiędła brzoza tak radosna
jakby szampanem upojona
śmiało do walca witki wzniosła
a wierna ziemia w szczodrości nieba
u pana stóp rozpościelona
ślub wyszeptała
dopóki jestem dam ci chleba
choć mnie zabijesz obiecałam
0
0
2 odsłon