Pani jaźni

Świat
Pęka w szwach chcąc zmienić nić
Tak złudnie podlewa ten grunt bagnisty
Na zachodzie czeka na słońce
Jedynie nie mogąc móc i bijąc się z sobą

Koloruje szarość czernią postarzałą
Wykonuje całość choć rozpada się zbyt śmiało
Niezmiernie uśmiecha się do buntu
Głaszcze głodnego potwora po zębach

Dojrzałość traktuje jak przymus
Dba o dźwięki w hałaśliwym turkocie
Ogląda stare fotografie retuszując je wyobraźnią
Wchodzi do pomieszczeń pełnych duchoty

Zmienia się w kamień by z mchem się połączyć
Wiecznie czuwać nad sekundami lat
Perspektywicznie cierpiąc i błogo śpiewając
Co usłyszy czas a umilknie nigdy
0 0
1 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

21 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie