Autostradą do nieba

cztery pory roku w oku
przymknięte
mięknie
pod ciężarem powiek
łzy kształtując na wielkość wszechświata
wywabia z planet

Bóg przysypia na puszystej pościeli
anieli jest pod dostatkiem
diabłów brakuje
w naszym szpitalu
zwanym przypadkiem
zamkniętym

tymczasem w głowie wariata
rodzi się myśl
na drodze do wieczności
odnaleźć krzyż
i zdjąć wilgotne sumienie
czekające na wiatr

w tajemnicy powiem o syna chodzi
zagubionym między duszami
kolega z sypialni
pragnie wrócić do ojca
oni nie chcą wypuścić
mówiąc że zdrajca

ale mamy plan
dać pstryczka w nosa całej ludzkości
niech kichnie a my
w tym czasie
otwierając okno
cichaczem odlecimy



- lecimy !!!






- lecimy !!!




- siostro !!!



neuroleptyki
jak witaminy
2 3
1 odsłon

Komentarze (3)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Helen 12 lat temu
Bardzo dobrze oddałeś istotę tego wiersza....Bohaterowie twojego wiersza mają nerwicę czy zaburzenia lękowe??? PLUS
Livia 12 lat temu
lecimyyyyy...... :)
super ;)
gdyby nie siostra z pigułkami pewnie by odlecieli :)
mkc47 12 lat temu
ech, j.w.
11 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie