Przejdź do treści
Czytanie

Dedykacja 11

nie lubię pożegnań ani spotkań kiedy koniec słowem łamie łodygi pożółkłych liści szczególnie bukowych dębowe zbyt pachną żołędziami i wypalonymi zapałkami pamiętasz żyrafy którymi zdobiliśmy regały każdej jesieni podczas mżawki wniesionej na twarzy te zagubione krople mgławic z rzęs opadające do filiżanki herbaty czasem nawet ogień się sparzył kiedy piliśmy wywar z marzeń na podłodze oblanej woskiem z wróżb pragnień i wina jesień tak mnie porywa ciągnąc za włosy nawet gdy czapkę zdejmując w ukłonie zamieram układam głowę starając się jak najbliżej kolan głaszczesz pachniesz kolorem włosów nie pomyłka że mylisz mnie z wiatrem ja nie trzepotaniem gałęzi ani ławką której ramiona kurczowo trzymają rozchylone płaszcze tak nie chcę żeby konduktor mierzył czasem rewizytę pomiędzy mną a tobą to są tygodnie a dla mnie sekunda jest wiecznością ile razy jeszcze będę musiał wracać samotny kiedy ty zaspana w przedziale palce na usta położysz a ja nie widząc to zobaczę na wszystkim czego nie widzą w przestrzeń oczy
67 odsłon

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

kasjana 12 lat temu
dobry
47 online

Menu

Dodaj utwór

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać utwór.

Dodaj utwór

Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie