Drzwi

nieśmiertelna metafora
kawałek drewna twardego jak cegła
za nimi sypialnia
to w niej fantazje człowieka
rozrzucone w kąty
wiszą
ociekając pajęczą nicią

po drugiej stronie
ja
dym
rozciągam ramiona między oknami
przeciągam
zaciągam
firany mają niezłą zabawę
kiedy czasem w nich przypadkiem
żółknę

przeciągi
ciągi
i zawirowania

rozpychane ściany
po głowie jak wszy skaczące słowa
za nimi myśli
gonitwa w której łzy
mają swój krwioobieg

widzę pokój
przepełniony światłem
tańczący cień nasiąknięty perfumami
niedawno byłem tam
przekręcając klucz
w odpowiednią stronę

marnotrawny
zahibernowany

wczorajsze pranie smakowało ekologią
przemilczenia
zbyt duża dawka detergentów
zmiękcza
włosy i serca

przedawkowałem uczucia
4 0
1 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

20 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie