krąży w piżamie, w kapciach
w kierunku strychu,
wspinając się po schodach - schodząc w dół,
poszukuje krzesła i szklanki,
palce sztywne i rozprostowane.
Jest niepewne, wszystko wokół drży.
Żałobnicy wokół grobu,
czują zawstydzenie, jej oblicze
na zawsze pochowane w domu
wypełnionym chwiejnością, mija wieczność,
zanim zdecydują się zapukać do jej drzwi.
















