Na bagnetach powtarza.<br />
Zew krwi,nie człeka lecz<br />
zwierza.<br />
Hordy brudne bandziorów,<br />
I czerwonych potworów,<br />
W plecy wbiją polskiego<br />
żołnierza.<br />
<br />
Pakty nic tu nie znaczą,<br />
We krwi ludzkiej zapłaczą,<br />
Aby ziścić złowieszcze swe<br />
cele.<br />
Chce być z kłamstwem <br />
zawarty,<br />
Ale prawdy w tym wszystkim <br />
za wiele.<br />
Świat niewdzięczny truchleje,<br />
Nad skutkami boleje,<br />
Ludzkiej zawsze brakuje<br />
mu twarzy.<br />
Biją dzwony przeszłością,<br />
W polskich sercach zagoszczą,<br />
Wypalonych na stosach ołtarzy.<br />
<br />
Czwarty rozbiór gotowy,<br />
Strzał podpisał w tył głowy,<br />
Stał odwiecznym Polaków<br />
symbolem.<br />
Więzień,śmierci i knuty,<br />
Tu za wiele pokuty,<br />
Bóg, Ojczyzna ,też wieczna<br />
z Honorem.<br />
Dzisiaj chepie się stare,<br />
Poszturchują ofiarę,<br />
Moda inne oblicza ma zbrodni.<br />
Berlin z myślą kremlową,<br />
Wpadł na koncepcję nową,<br />
Bez bagnetów - synowie wyrodni.<br />
<br />
Józef Bieniecki