Przejdź do treści

uczę się twojego języka dzieci poznałem są jak fundamenty domu pierwsze roześmiane po dach drugie jakby było zawsze od początku niesamowite ( już za nimi tęsknię ) przychodzisz przed rankiem a potem znikasz susząc zebrane...

te kilkanaście minut kiedy twoje dziecko spało wtulone w moje ramiona a ty trzymałaś drugie przysypiając z nim zmęczona macierzyństwem uśmiechnięta i ten ułamek spojrzenia przez ich senne marzenia których nie umiem nazwać...

w białych wierszach zamieszkują kruki dlatego z czernią czuję się wygodniej dlatego że słowa zakwitają spokojniej bo w niemych wierszach umierają kruki *** niejeden już w dal poszedł by zawrócić rzeki bieg kiedy wrócił...

17 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie