wieje od beznadziei schowałam się w samotność nic nie ochroni przed tym co we mnie żal uczepił się myśli rozmazując w pamięci poskładane w monologi gorzkie słowa rozpostarłam milczenie jak parasol plułeś jad...
Utwory
wzrokiem przylgnęła kusząco roztańczona łakomie spija z ust słowa przyzwolenia z minuty na minutę zatraca się w tańcu łamie reguły nieskromne myśli przeganiają wstyd głodne żaru co nie udaje że tli się tylko j...
mgły przetaczają się białością rzadką przez jesienny krajobraz pochylają się czarne dymy pod ciężarem ich rzęsistości przy drodze przystanęły nad równo położoną orką przygarbione starowiny brzozy z cyklu "Przelotny...
rozpłakały się drzewa posmutniał park wiatr odwieczny dozorca w alejkach zamiata liście i słowa nierozważnie gubione przez zakochanych od lat wciąż te same.... z cyklu "Przelotnym spojrzeniem" 17.02.1985 r...
zatacza się po niebie słońce zatrzymując się co wieczór nad wielokrotnością krzyży by poprzez górujący zardzewiały krzyż cmentarnego kościółka oświetlić ostatnią drogę skrzynki która tak niedawno była drzewem...
kuszą wizje zbyt przekorne ustalonemu porządkowi potykają się myśli o kolejne niespójne pytajniki następny dzień zalicza kłamstwo niczego nie oczekujesz stawiasz chwiejne domki z kart wznosisz mur z prawd...
gdy ochoty nam nie starczy i sensu – żeby żyć nie odchodźmy ! aby sensu życia nie zabrać innym może się zdarzyć że bez nas ktoś inny – nie zechce żyć z cyklu " Bez echa" 23.10.1985 r. taka sobie sentencja
widzę teraz wyraźniej myśli w obłędzie pęknięcia z żalu w milczeniu niszczą za daleki widok na czyste niebo przeczekuję namacalny strach o czas przyszły niedokonany bluźniercze marzenia za które nas potępią...
październik przyszedł poplamił zieleń lasów zabrał liście na haracz za sezonową piękność nagość drzew przykryła mgła zimno z cyklu "Przelotnym spojrzeniem" 29.09.1985 r.
listki akacji jak krople miodu błyszczą mi na włosach usiadłam pod dębem na szelestach liści z oddali kłania się jarzębina czerwona gdzieś w konarach wysokich sosen wiatr śpiewa jesienne ballady z cyklu "Przelotny...
stara kobieta pies na smyczy i ty wtłaczacie się wolno w wieczorną cisze mży błyszczą krople na twarzy starej kobiety na końcu alei w czarnych koronkowych konarach kasztana przycupnął spokój tak ożywczo pachnie wilg...
mówiłeś nie warto toczyć kamień tym cięższy im więcej razy po pochyłym życiu stacza się w dół wybrałeś scenę by bez suflera wejść na deski stołu z tą ostatnią z ról księżyc na chwile światłem błysnął w oczy i za c...
tak dużo pytań dla których zabrakło odpowiedzi naiwnie czytam z twoich warg własne zagubione myśli czy wystarczy świat w kapsułce czterech ścian gdzie niedostatki nie kłują w oczy trzymam się kurczowo utopii a...
uwięzione myśli trwają w oczekiwaniu dotykają nierealnego nieśmiało budują przestrzeń ukrytych pragnień walczysz naiwnością Don Kichota twoje szczęście bańka mydlana rzeczywistość wkłuwa się konwenansami za...
zapomniałam że powinnam prosić by było mi dane albo więcej albo mniej albo nic tobie nie potrzeba zbytecznych słów fanaberii dotyku rąk co w słup soli zmienia mnie nie wystarczy anemia życia zamknięcie o...
wiatr gaworzy za oknem jak dziecko puka w szyby słowami bawi się samotnym liściem wśród gałęzi wiśni nierozważny bez pąki wychylił z kory jakby czekał na wiosnę a tu przecież lada dzień chłód zwarzy poranną rosę - szr...
uważnie przyglądasz się życiu widzisz jesteśmy tylko bezradnym żaglem na wietrze życie zabija na raty mielizny jak wybawienie nie pozwalają utonąć walczysz plujesz na wiatr przecież jesteś zabawką losu po co u...
twoje zwątpienie niszczy moją wiarę życie kpi z uczuć między absurdem a pożądaniem stoi realizm rzeczywistość tupie niecierpliwie jak ukryte szaleństwo pędzi na oślep przebłyski świadomości spoglądają z lękiem na zł...
czy pamiętasz jak ze mną czytałeś wiersze wersy duszę krzepiły dźwięk tętnił we krwi czy pamiętasz jak pokój sunął na palcach gdy Ariadna Tezeuszowi podawała swą nić i gdy Winamp jak pijak do pulpitu się przypią...
znalazłeś mnie otoczyłeś zdobyłeś uporem skruszyłeś mój upór śmiałością zwalczyłeś beznadzieje czuje się jak łódka która poddała się fali i nawet nie wie gdzie popłynie być może ...kiedyś dopłyniemy tam gdzie niesie nas...