Nie mówiła wiele, zapytała o czas i o miejsce. Wsparła się na rękach, przeguby sztywno trzymały dystans zabiła w dzwon płonnych nadziei, zasadnych uwag, nowatorskich idei. Wiązała wzrokiem supły od tak na szczęście. Była...
Sięgam gdzie wzrok nie sięga...)
Zmieniłem się i nadal zmieniam więc nie mogę nic pewnego napisać:) tylko to, że interesuję się czymś prawdziwie pozostając obiektywnym człowiekiem. Jeśli chcesz coś wiedzieć po prostu zapytaj:)
Utwory autora
zobowiążesz się i zginiesz mawiał stary dziad kaprawy z wierzchu widzisz eldorado co frywolnie zmysły mami pójdź po rozum i pokutę zaszyj ekspres w spodniach prędko bo gdy teraz nie zarobisz potem Ci nie będzie lekko m...
Wykrzywiasz wargi, zamykasz oczy, słowem drażnisz jak hałas w nocy. Mimo, że nie w roli wyroczni to nosi głoś co na wszystko psioczy. Kroczy jeden za drugim w anty szlace broczy. Otwiera parasol myśli, że się nie zmoczy....
Gdy zasypia świadomość egocentryzm spada na podłogę. Dusza rozpuszcza się w narracji, jesteśmy jak dzieci kołysane podświadomością. Biorąc pod uwagę owe fantazyjne, bez wstydu rozrzucamy pragnienia. Niepohamowanie pożądamy,...
uwaga spoczęła na jej wargach nawilżonych miąszem słów oczy wiodły za sobą przepaść rozległa pomiędzy tym co widzialne a tym co w duszy dłoń sunęła mącąc powietrze stajnia augiasza przepełniała myśli Ona samotna i opętana...
Świt prężył się przed lustrem nieba woda drżała lekko, niesiona wietrzykiem leżałem bujając umęczone kości masując oczy widokiem gór teatrem drzew z puchaczem komikiem wiatr zadął ciut mocniej rozbujał hamak orzeźwił sen...
zacząłem milczeć przestałem słuchać prostackich dialek spocząłem przy oknie nerwom dając spadek jutro upłynę w wytworniejsze grono nauki kultury ozdobione modą
nuda poprzedzona karykaturą posępną jak i sam owy lity polik zmiana tempa kolorowa wkładka reklama butów wartych tyle co klej do nich bez szycia jak i cały waśniowy świat frywolnie wirujące pościele nuty kryte pierzem k...
ugryziony pobieram mydliny topiące półcienie samotność gnie wyrazy brak logiki znów Cię minąłem bez sygnałów a przenikałem na czerwonym pustka przedstawia się mandatem
zakładam słuchawki wpadam pomiędzy dźwięki widzę kształty drzew kryjące gwiazdy moją drogę mleczną w czas i miejsce w bzdury pragnień i pragnienia bzdur wskazuje wodnik zataczam kolejne koło tykanie cyferblatu dudni w głow...
nasza letnia proza arabska noc i arabski dzień w rozbudzone oczy rzuca chłodny cień gdy gwiazd baldachim oswaja sny na spokojnym dnie pośród kruszców wyhoduj swoją własną klątwę przekleństwo będące tarczą do narzekań trafiaj...
ach te komary są mi nie do pary sensu strikte powiem że to damskiej płci amory do naszych samiczek wielce podobne wyssą człeka z krwawicy brzęczą nad głową lecz nikomu bez nich dobrze w życiu
Muzyczne interpretacje
Nagrania autora oraz interpretacje jego tekstów.
Brak dostępnych nagrań.