Przejdź do treści
SŁOWA I ICH AUTOR
L
Livia

Livia

Nieznane · W serwisie od 2013

:)))

W wolnym czasie piszę.

CZYTAJ

Utwory autora

bezSILNY cz.2

Inne

Tego dnia, słońce ociągało się dłużej niż zwykle. Przez stalowe chmury przesłało kilka promieni. Paweł siedział na ławce w parku i w milczeniu łapał wzrokiem smugi światła. Był głodny. Od wczorajszego południa, nic nie jadł. Marzy...

Wieczność

Miłosne

być mgnieniem trzepotem rzęs wiatrem co unosi skrzydła przeczucia lazurową wodą która muska skamieniały brzeg leśną ścieżką krętą nieodgadnioną zapachem konwalii budzącym wspomnienia być szczyptą wolności...

Idąc rozrzucam siebie, na wszystkie strony ludzkiej przyziemności. Wznoszę się na chwilę, by runąć ciężko na ziemię, jak armatnia kula. Zbieram na łące stokrotki, a ktoś kosi mój ogród pełen wonnych róż. Brakuje mi dopasowan...

wśród najostrzejszych zakrętów najbardziej zawiłych dróg istnieją słowa pośrodku najciemniejszej puszczy najmroczniejszych dni jaśnieje uśmiech zaciągnięty popiołem nieboskłon pochmurny do bólu przeszywa promieniem...

obiecałeś mi księżyc w siatce na motyle i gwiazdy rozrzucone na mieliźnie mówiłeś o złotych różach pozbawionych kolców i nocach usłanych pocałunkami szeptałeś cicho wyznania z najpiękniejszych słów i wiersze...

♫   Posłuchaj interpretacji

bezSILNY

Inne

Przystanął na chwilę. Z potarganego swetra, wyjął kilka drobnych- marnych krążków, od których tak wiele zależy. Na jego czarnej od brudu dłoni, monety wydawały się czymś niezwykłym. Błyszczały jak prawdziwe złoto. Myślał przez ch...

ukryję pod nim twarz byś nie ujrzał moich oczu które płoną gdy jesteś blisko zachowam w myślach wszystkie wstydliwe słowa które leżą w kącikach ust uchylę czasem kilka słomek byś mógł choć musnąć gorącej lawiny któr...

dziś jest ten dzień kiedy pragnę zalać się łzami rozpuścić i wyparować z góry podobno widzi się więcej dostrzega się nieziemskość i grawitację to byłoby łatwe by się oderwać znaleźć co rozsypane i zagubione...

Koszmar

Mroczne

orzechowe włosy sypią się przez palce spadając na kamienne schody cień bieleje w słońcu i pochyla się bezkrwiście ku glinie wiatrak bez oddechu pląta nieustannie bije godziny a zegar nie zwalnia prochy z wiatre...

mam dwadzieścia osiem lat i nie wiem niczego może kiedyś ocaleję odbuduję swoje kamienice odkurzę powieki i przejrzę ponad reguły wbrew zasadom ulepię z gliny garnki które wypełnię doświadczeniem tylko moim tylko...

SŁUCHAJ

Muzyczne interpretacje

Nagrania autora oraz interpretacje jego tekstów.

4 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie