z drugiej strony brzegu widać najlepiej zawsze gdy patrzę na ptaki na niebo idę tam zawsze sam rozmawiam ze swoją samotnością rozmyślam o tobie kwiaty pewnie zwiędły ale nie nasze gorące serca ten samotny...
Utwory
jesteś przy mnie jak forsa w kieszeni biegniemy po plaży grzywy w błękicie śmiejesz się do mnie szczerze to kocham w to wierze przyjaźń między nami kwitnie jak winorośl się rozwija pnie się po krawędzi życia jest go tros...
gdzie szukać którą drogą podążać gdy na rozdrożu same zakręty w jakim miejscu zagrzać na dłużej jak ptak zmieniam gniazda jednak w nie nie sram kto mi podpowie gdzie teraz gdy skrzypi mróz pod stopami idę ostatni...
żon można mieć kilka babcie masz dwie jak to święto raz do roku żyjcie w szczęściu i zdrowiu bo leki takie drogie zmykam zamienić żonę na dwie po osiemnaście
wypełnione dłonie miłością niosę ją dla was w podzięce jestem z wami choć przegrałem swój los przybity do drzwi
z tego dnia pamiętam pod stół wchodziłem na stojąco zapach świerku czuć lasem pod którym stajenka Józef jakiś smutny mały skąpo ubrany królów trzech z darami w dłoniach pałki białe jak śnieg kilka bombek kolorowy...
gdzie on jest czy wiesz razem jak młode konie wiatr w grzywy dął włosy falowały jak na fali łodzie zawsze razem nigdy sami po łąkach gdy świeży deszcz parował po kałużach biegaliśmy niczym dzikość kaczek kaczeńce zrywali...
najgorzej gdy gryzie w środku ściska w chorej duszy ból serce już dyszy jak na mecie ale to nie koniec to początek rozdzieram szaty drę na kawałki uczucia rozpuszczam się jak kryształki cukru słyszysz grzech mój cier...
jak opętany serce skułem lodem dusza w kącie szlocha ciało słabe rwie się do życia w ostatnich paru oddechach oczy wybałusza demon który żywił się twoimi słabościami trafisz co najmniej do czyśćca mówisz niewyraźnie n...
szukasz go w obrazach figurkach nie znajdziesz go w drewnianym ni w murowanym on jest tu w tobie w człowieku który się z tobą wita na wyciągnięcie ręki na długość spojrzenia w uśmiechu unikaj miejsc nagromadzonego...
niepasiony jak to zwierzę stoi na rogu ryczy rzuć ochłap niechaj wącha
kwieciem ozłocona głowa na skroniach zapach ogrodów idzie mija drzewa zamyślona oczarowana barwami zapach lata w powietrzu zerwała jabłko dojrzałe jak policzki bobasa rumiane daj gryza nie da mówi że zaczarowane...
słowa wiele znaczą mówione i na papierze w eter niosą nas wiadomości dobre nie lubię tych złych słowo uleczy ducha gdy smutek wniknie w głąb puszczane na wiatr nic nie warte a jednak są potrzebne czasem można sk...
łzami odmierzamy miłość i żal z radości płaczesz gdy w sercu muzyka gdy ktoś odchodzi zakręci się z tęsknoty jedna łza wystarczy by powspominać kilka chwil tych najlepszych i najgorszych wzruszasz się za każdym raze...
kochałem cię tej nocy było ciepło miliony gwiazd dotykałem twoich dłoni nadszedł świt jak złodziej odjechałaś białym samochodem w głowę zachodzę jak miałaś na imię siedzieliśmy na balach drzew nie znając swoich imion...
dzięki za kij na drogę kilka ciepłych słów z twoich ust dzięki tobie zagrzać nie mogę miejsca ciągle gdzieś mnie niesie dzięki za kromkę chleba łyk zimnej rosy głód że boli dzięki wam byłem gdzieś na szczycie...
trwam w ramionach dnia rozkładasz mnie na elementy zdobywasz ciała kontynenty spojrzeniem ściągasz spodnie padam na kolana zdejmę czapkę pod nią chowam myśli jeśli jesteś obok jest kolorowo z tobą mogę iść nową drogą...
czarny jak koszmarna noc przenika z pazurem mrok paraliżuje ciało demoniczna moc stukaniem po meblach gra zaciskam mocno koc co to jest tracę głowę pot na czole nie mogę się obudzić
biec po skoszonej łące rzucać się sianem pachnącym rosą spać w promieniach chłodu księżycowej nocy świtem jak ptaki budzić zające pić świeże mleko od mućki pragnę tak nie wiele być przy tobie uśmiechy słać w koście...
czuję rocka sól tej ziemi jak pępek ziemi gdy płynie wszyscy drąż walczył z komuną twardą pięścią teraz śpi w cieniu komercyjnych idoli grają jak im każą