po co mi zaszczyty i medale pamięci nie zaśmiecaj chwałą którą ci odbiorą tą czy inna drogą nie wywalczysz niczego prócz próżni materialnej i tak spotkamy się półtora metra pod ziemią ciało pokryje piach czerwie wyje...
Utwory
czekałem jak na sen pociąg przyjechał bez twojej persony nie dane było spotkać cię tego wieczoru ciemne skrzydła okryły myśli w głowie wróciłem zmieszany słów nie oszczędzałem usta bolały język się zakołkował żałuj...
staniesz przed nim całkiem nagi obdarty z uczuć powiedzą że na imię miałeś człowiek w sądzie na wokandzie odpowiesz na jedno pytanie twoje oczy łzawią krwią w bólu kilka imion przypisane do grzechu ratuj dzisiaj...
na ulicy mijam ludzi uśmiechniętych o promiennych twarzach mijam smutnych wyrzeźbionych z kamienia jak smutne kościelne ołtarze patrzą przed siebie jakby w słońce ale słońca nie ma chmury zasłaniają prastarą gwiaz...
jak piach z wodą zmieszać sen z dniem stworzymy baśń cudownych dat ptaki na niebie dadzą znak by oderwać się na chwilę od spraw tych przy ziemi myślami być przy bliskich gdy ich brak słowa ubrać w krople rosy i wyśnić...
nie budź gdy życie pragnie snu zmęczone dniem nocą się włóczyło księżyc z gwiazdami migotał słabym światłem płakała chmura pełna łez pędził ją wiatr na zachód śnij jutro wstanie może będzie lżej
śpieszę się bez pośpiechu kocham cię tyle lat kto zrozumie nas gdy przez las płynie życie niewiadomą zrywam kwiaty upajają zapachem zielone myśli w głowie jak krople rosy na dzbanuszkach konwalii
gdzie nasza miłość gdy każą nam zabijać serce biją mocniej w tych samych piersiach nienawiść zakłada dzieciom pęta przykuwa do broni podsycają wiarę gniewu cierpią narody afrykański ląd ogień zły podsyca grzech...
budzi mnie dzień świtaniem odkrywam wszystko co skrywałem kawa zaparzona pachnie zapalam papierosa dym wypełnia pokój rozmawiamy przy kawie twoje oczy patrzą łaskawie widzę w nich kawał życia razem jesteś przy mnie...
wymyśliłeś świat stworzyłeś mnie tutaj da się żyć w głowie wszystko ma początek nie jestem jego pępkiem
ona cię porzuci jak psa twoja miłość przeciwko tobie się obróci nie da się zbudować domu bez fundamentu przyszedł czas niezgody ślepcy tylko nie widzą co ona kryje wycierpisz wiele ale nie jesteś sam w tej burzy gdy o...
rośnie w tobie fala tsunami nie wiemy po co obrona przed niewiadomą odchodzi późną nocą budzi wczesnym świtem zakwita dniem nieproszony gość
pchnął los na wprost gdzie trwa życie tańczę na ostrzu czasu coś pcha do przodu jak ślepa ćma do światła wygięty jak łuk irokezów strzała problemem w plecach uwiera but w drodze brak wygód brakiem snu nie w...
gdzie jesteś jak ciebie nie ma chora sytuacja leżę i robię pod siebie kto mnie podniesie gdy ściany się oddalają w powietrzu smród alkoholu i marihuany w sztok zrobiony usiłuję zadzwonić do Polski odbierz kochana! t...
nie chcę do kąta pragniesz litować się nade mną podawać w kieliszku prozak mówisz cicho nie wkręcaj sobie prozak uspokaja powtarzasz jesteś śliczny masz rumiane policzki żyć trzeźwo tu na padole nie chcę do kąta g...
podobna ptakom wraca wiosną gniazduje odlatuje wczesną jesienią pozostawia żółte liście w głowie pięknych chwil nie zatrze czas
stoją we dnie i w nocy jakby wieczne łowcy biedne opuszczone brzozy blade nie ma lipy skute lodem skrzypią palce trzeszczą ramiona rozłożone na wietrze zapisują rejestrują opowieści w zaświaty wysyłają różne treści...
ona tu jest rozbiera mnie z uczuć wysysa dech karmi się życiem popija gorącymi łzami brakuje sił brak mi słów usta palce sine gołe kości pokrywa kurz dusza na ostrzu kosą podcina krtań ona tu jest zabiera m...
leżę samotnie jak kij obok nie ma ciebie odeszłaś w dal wiatr zamiata liście jestem cieniem drzewa bez korzeni byłaś twardym fundamentem czas głaska po głowie kilka łez nic nie zmieni oglądam zdjęcia nie...
wtopiony w obraz czasu brakuje sił by biec życie wyprzedza zwija każdy zakręt za nim nie ma nas obity w ramy zatrzymany pokazany obraz dla przyszłych dni teraz opadam na kolana jak jesienny liść nie podnoś mnie...