w sercu mojej duszy coś się kruszy mam troszkę miejsca by zmieścić miłość stopić lód wylać łzy poza oczodoły euforia w środku ściska przejdź przez mostek szczęścia dotknij dłoni jeszcze ciepła pocałunkiem ląduję...
Utwory
idę prostą przy drodze znaki kierują nami słońcem w oczy patrzy horyzont wisi nisko dzień zamyka kolejny rozdział chowam wiersze do szuflady idę w przyszłość tulić noc do siebie księżyc zdrajca przez okno zerka...
zwariowałem chyba tak mi się wydaje biegnę łąką marzeń nic nie dostaję w zamian ze złamaną ręką podpieram nos zamykam w sobie głupie odpowiedzi los podpowiada ja wybieram instynktownie wybiegam na ulice krzyczę bo krzyc...
gdzie się pchasz do lustra z nieogoloną mordą wyskoczy z drewnianej ramy postać z drugiej strony lepiej zmykaj pod sklep udawaj strachy na lachy łykaj i ciesz wino za winny twoje długi przerosły Pałac Kultury patrzy...
dookoła smutno donośnie niespokojnie śpieszno każdemu nikogo nie stać na rozmowę ostatni raz zabije dzwon na wieży ziemia rozstąpi wnętrze otworzy my jak baranki kilka owiec błądzimy wierząc w mamonę są sprawy rzeczy...
parzę przez okno ono na mnie zerka pada deszcz ciebie nie ma patrzę do lusterka mówię sobie mordo nieogolona myśli kłębią ubieram w słowa kocham kocham zdrowo idę parkiem może spotkam inną laskę fajową jeśli chcesz...
rozkładam myśli po stole zrzucam sumienia na taboret rozdzieram uczucia na cząstki emocje wzbudzają furie biegnę na oślep w ciemności sen zbudzonych powiek minie gałki oczne piłeczki pingpongowe na horyzoncie mój po...
wypłynąłem na powierzchnię dni zamierzchłych pamiętam życzenia nie wygodne które przywiał na ramionach wiatru los rozdawca kart wybrałem drogę w miarę prostą ale nie łatwą każdy świt ze strachem w sercu lęk przed światem...
do drzwi puka otwieram rozespany drzwi zaskrzypiały drwiąco to depresyjny ból po zimowym śnie szukam ciebie wiosno uśmiechem zaraź mnie szukam ciebie wiosno uśmiechem zaraź mnie świeży powiew poranny zbudził gołębie na...
odpłynęła łódź z odrobiną szczęścia zdradzony przez słowa idę gdzie nie ma snów tylko teraz moje pragnienia patrzyłaś w oczy we łzach i co z tego kobiece serce zapomina szybko nie wiem sam gdy dopłyniesz...
idąc upadłeś straciłeś sens podnieś kilogramy siebie idź dalej wybraną drogą która sumieniu twemu służy niech nikt nie poucza każdy wybór jest dobry cel jest blisko na końcu śmierć musisz to przejść gdy siły opus...
w dłoniach ściskam chwilę która nas rozpali wypuszczam motyle ustami myśli płyną jak po lesie babie lato oplatam twoje skronie wiankiem z kwiatów na obłokach się położę by patrzeć na świat sam go zbudowałem a ty w nim z...
nabieram wody w usta szklanka pusta na dnie esencja pocieram brzegi rezonans przecina ciszę eteru w amplitudzie samych uderzeń serca nie wyczuwam twego tętna bęben pusty przy nim facet tłusty ociera usta z brudnyc...
aha ha ha ha świat ma milion wad dzieje się tyle spraw o ważnych rzeczach nie wiemy nic prócz okrojonych informacji telewizja kłamie radio kłamie aha ha ha ha dookoła tyle biedy patologia rodzi patologię...
czekam na przystankach zerkam po rozkładach nie pasuje czas późna godzina trzeba tulić jaśka i czekać ciągle szukam cię w myślach układam jak tory kolejowe na których z jasnym światłem może zjawisz się w porę...
idę między polami serce bije zdrowo w zbożu maki na miedzy szary zając w głowie kilka wspomnień nadzieja kwitnie jak bławatki na niebiesko na drzewach sumienie rozwieszam krukom sytą karmę dlaczego spotkało mnie...
w chaosie poukładane z matematyczną dokładnością na pozór ziemskie nietrwałe życie ma sens jak rysunki naskalne
dłońmi przyciągnę błękit wytnę skrawek nieba uszyję dla ciebie niebieską sukienkę założysz ją w pierwszym dniu wiosny rozkwitną wszystkie kwiaty ziemi pobiegniemy po zieleni łąk słońce zapłonie purpurą jak ptaki wzbijem...
kochają chcą być kochane zawsze zadbane matki karmiące młode panienki pachnące wiosną z upiętymi włosami krótko ostrzyżone łagodne jak małe kotki rodzą w bólach dni szybko zapominają błędy zdrady z kolegami kart...
narodzony wzbudzony za dnia zmuszony żyć muszę iść muszę biec wychowany na człowieka muszę uciekać przed samym sobą dokąd nogi zaprowadzą mnie nie rozumiem kilku nawarstwionych spraw co jutro wydarzy się nie wie n...