bądź melodią z pierwszej szkolnej dyskoteki z długimi warkoczami od ziemi długimi nogami nadciąga sztorm ból głowy myśl faluje pościel osuwa się z łóżka nadciąga długa dobra nocka dobrze że jesteś gdy cię nie...
biorę z życia to co jest najlepsze
muzyka,skoki spadochronowe,
Utwory autora
drzewa bez kory bolało odpadały płaty niby strupy człowiek biedna istota ciągle chytrością przechytrza lisa nie zna strachu nie odczuwa bólu posiał Ziemię rozplenił nasienie zbiera żniwo nienawiść wojny głód hierar...
depczą moje glany nie jeden koncert przetrzymały nie jednego okopały w nich zakochany skóra na kościstym szkielecie muzyką naćpany zaciska pięści zagryza wargi zbuntowany oderwany od mamy ktoś wzniecił iskrę nienaw...
łapać wiatr szelest włosów zamyślony wtulić się w ramiona po długiej rozłące zlizywać kolor ust czuć zapach skóry malować kontury pragnąć bardziej niż jeść zatrzymać czas po co nam złodziej młodych nocy...
co będzie się doceniał sobie słodził i unosił wystarczy zaszczytów niespełnionych miłości kwiat rósł słońcem ogrzany świat ustanowił sąd świadek dopowie on taki sobie pomógł nie zaszkodził polną drogą...
człowiek ma problem gdy nie potrafi się podzielić o ile piękniejszy byłby świat dobrem odpłacać bliźniemu dzielić wszystko na cztery i jak najwięcej żyć spokojnie bez grosza lecz nie w nędzy duch radosny sikora wtop...
o czym mowa sztormem rozmowa życie rozbitkiem wyczekującym portowych brzegów latarnia prowadnicą blaskiem światełko w rowerze z dupskiem na siodełku a kręcą się kółka z dynamo wracaj żeglarzu...
zimno trzaska okna futryny zmarzłe przy kominku miłe miny spalone drwa gasnące płomyk jasno parska
wejrzała przez okno zamarzła chwila w widocznym cierpieniu zapach łez dreptał pokojem głęboko zanurzony w oczach jak diamenty brak twarzy odsłaniał czarny kaptur -zbieraj się nadszedł czas koniec drogi...
była piękna o poranku dźwięk piosenki piękna jak poezja zapamiętałem jej słowa zbyt szybko z małym angażem spakowała się wyjechała z mojego serca nigdy jej nie ujrzałem choć nie raz byłem blisko stykaliśmy się...
z kolejnym dniem za oknem męczący deszcz skapuje na twarze na progu kot z mruczanką na pysku pręży grzbiet jasny z podsuniętą miską mleka zaparzony zapach kawy przynosi ukojenie inny wytarty nie rozgarnięty...
gdy samotność jak ta jedyna pochwyci cię w ramiona najgorzej gdy zdrowia brakuje choroba przemawia do sierot nie wiesz co co robić kim się stać nie rozpaczaj nie jesteś sam w dolinie pełnej słonej wody niebo błęki...
Muzyczne interpretacje
Nagrania autora oraz interpretacje jego tekstów.