Zakroplona bladym światłem czarna mucha w szkiełku cienia smugą płytkiej naiwności w ciężki oddech bez wytchnienia Zaplątany w czerstwy odór lepki pająk podłej drwiny chichot i drewniany język rzeczywistość bez pr...
Utwory
By nie popadać w płaski frazes na oczy moje ciemność kładę zaopatrzony w to narzędzie nie stracę tego co ubędzie
Szeptów oddechy na wpól zdławione usta malinowoczerwone Muśnięcie dłoni w lawinę drżenia kiedy spełniają się marzenia Wpatrzenie głebokie jak w wodę wzrok opętany głodem I uścisk szaleństwo upojenia...
Przez bezmiar słówek nibynóżek brnę w rozchełstaniu młodzieniaszka a każde słówko jak igraszka otwiera tysiąc nowych dróżek a każde słówko drze się Nuże! życie skrzydlate to nie fraszka nic nie da udawanie ptaszka...
spaliło się zasnuło dymem siedliskiem zapadłości koroną popiolów zsypało się w kupkę kurzu bez litości jak dzień powszedni
Ruchem gorętszym od stali słońca zagęścić zmierzch do jednej kropli która się stacza ślisko wrząca i po kolei gwiazdy strąca sepleniąc drżące imię róży Tobie już nikt nie wyjaskrawi dzwonno pędzących suchych sopli...
Dziewczęta chłopcom dziś się śnią te długowłose długonogie te dlugorzęse z usty krwią i nie wiem czemu ja nie mogę Chłopcy dziewczętom dziś się śnią ci młodzi silni i odważni lub też przystojni i poważni i nie wie...
Niczego nowego nie zmyślę Czy mogę na trwogę zaszlochać Do ciebie po niebie list wyślę Choć nie wiem czy mogę cię kochać
Postawili człowieka obok kulturysty który wyczuł natychmiast moment uroczysty napiął mięśnie i czeka patrzy dumnie na sąsiada a temu biada bo wkoło śmiechy drwiny i wyzwiska co za chudzielec istna kiszka to sama sk...
cichutko bo cisza niesiona na wietrze i w bezmiar wchłonięta nie wyda owocu a owoc rzecz cicha cichutko nastraja i pieśnią cichutką cichutko upaja
Z prawej wyjął fajki z lewej zapałki Na plaży rozpostarty piasek miałki jezioro spiętrzone od brzegu do brzegu i cisza spoczywa zmęczona po biegu U jeziora przycupnął mały skrawek lasu w lesie stał dom s...
Wznoszę swój głos do pieśni zachwytu gdy nagle coś mnie za gardło chwyta i dusi i dławi Co to? Kobieta! Zawżdy się prztyk zaprząta kształtem w szorstko-języczny szelest liści niech...
Zapomniałem o rumianych jabłkach na jabłoni i zielonym liściu nad głową Cóż znaczy słowo gdy mam cię jak na dłoni nagą przy mojej skroni Zabiorę wszytkie twoje sny zakradnę się w marzenia i pozostawię słowo...
Rozpadłem się na kawałki nikt ciebie nie wyzna jak w zerwanym trzepocie ze sznura bielizna Zna tego tylko który krocze w nią zanurzy i jej czysty aksamit swoim ciałem zburzy Choćby chciał coś zaznaczyć...
Zmęczona pracą oraz życiem które się toczy w czterech ścianach stoi nad garem w ciasnej kuchni moja mama zacięła usta milcząc dzielnie znosi słów gorzkich potok rwący który jej szarpie wnętrze jakby niechcący...
Można znaleźć wymienione przedmioty żal skrucha podlosc i cztery nogi od stołu w sali balowej na środku pokoju leżą spokojnie nie wadząc nikomu Schylając sie po nie należy wciągnąć żal wypiąć skruch...
W małym pokoju w którym przestrzeń nie wiedząc czemu cicho krzepnie w pytania twarde niczym kleszcze gdzie jestem ja i gdzie ty jesteś Przez okno w którym tylko troska codziennych spraw codziennych śmieci...
Wybuchła głowa od nadmiernych myśli ciężkich ołowiem pod czerepem blachy niech dzień jutrzejszy nigdy się nie przyśni niech tutaj w dzisiaj wszystko się wydarzy i będzie tylko ta zgubna zaduma pętla wijąca bez celu i świ...