gdy siedzę przed monitorem
zanim dotknę klawisza
czuję ciebie po tamtej stronie
wchodzisz w myśli i ciało
dotykasz bez pytania
lecz pozwalam i loguję
a hasło zostawiam na potem
o tej samej...
tylko słowa niedokończone
za późno wypowiedziane
zapisane w pamięci zostały
szukam całego ciebie
twarzy z trzydniowym zarostem
dłoni co obejmowały talię
i uśmiechu tego najbardziej
księżyc...
ukryj mnie
chcę nadal być z tobą
ukryj
chcę wrocić tam
gdzie byłam
zanim zaistniałam
boję się ciemności
wtedy czułam się bezpiecznie
a teraz
przeraża dzień i noc
dlatego ukryj
albo zami...
kawiarniany fotel czeka
kawa już dawno wystygła
gdzie się podziała
ostatnia godzina
chcę cofnąć czas
znaleźć inne zakończenie
zabolały mocne słowa
nie wróci przyjaźń stracona
może nie było...
szukam swego miejsca
na stole
pod stołem
w fotelu i w szafie
w kuchni
tylko gdy gotuję
na kanapie
przed telewizorem
zasypiam
niewygodnie
pod lipą kwitnącą
ławeczka nieduża
zaprasza
to...
czy można spojrzeniem
obmyć ciało
przybrudzone grzechem
albo świeży pot
dotykiem suchych warg
rozgrzane kontury
w lustrzanym odbiciu
wskrzeszają
zamglone pocałunki i objęcia
w ukrytej czys...
czyny co w pamięci zapisane
które ziemią okrył czas
nie pozostawiły śladu życia
bohaterów zamkniętych
w rozdziale historii
z fotografii
wyblakłe twarze jak gdyby we mgle
zamazują nienawiść...
zapachem kwiatów
nie oszukasz wiosny
dnia nie zamienisz w noc
milczenie ukryje echo
zostajesz
w nieodkrytej pokusie
czym ona jest
może złem nie kieruje
zmusza
ulegasz lecz nie kłamie
cał...
cóż znaczą słowa
paragrafy
na pograniczu życia
i śmierci
nawet gdy cisza krzyczy
pustką eksploduje
nie ma dla nas łaski
o cierpienie
bez wytrzymałości
skazane na wiarę
bezlitosną pokorą
wzm...
talie tarota rozkładają grę
ukryte samotności
przybywają
biedacy milionów gwiazd
podparty kijem
nad przepaścią stoi
głupiec
w błazna przebraniu
pogryziony przez psa
robi krok do przodu...
już w naturze ze złem
nie obejmę ciebie
miłości moja
nadziejo gehenno i wolności matko
cierpienia zjawo i obłudo
nie odnajdę cię w grze
żadnej planety
nie wymyślę do zabaw zakazanych
tak moc...
nad ciemnością jest światło
na końcu obłędu szał
księżyc
pod szklaną symetrią
między miłością
szukanej wędrówki
a kiedy znajduję
ucieka przez palce do innej
myślę
o życiu nieznajomego
bez uśmiechu
może szczęśliwym
może znam
wszystkie tajemnice
problemy radości
niepowiązane ze mną
spróbuję poznać
sławę bogactwo
ukryte myśli
połączę ze swoim...
rozjaśniała twarz
inaczej pachną włosy
rumieniec
i pocałunki zamiast gwiazd
ciepła dłoń
dotyka skroni
niekończące westchnienia
rodzą się
przy księżycu w pełni