kiedyś widzi idealną kobietę pokochał ją opluł odejdzie nie wierząc w miłość choć wie że ona istnieje
Utwory
odszedł bo był pełen winy mógł ale nie chciał wierzy że kiedyś ją spotka rozsypią się
bo ciebie nie ma dla mnie jesteś tu ale nie dla mnie jesteś tu bo wciąż pragniesz twoje marzenia ranią moje dłonie chcąc je przygarnąć pokąsane nie mogą znaleźć sobie miejsca nie mają sił by dalej żyć z tobą...
chcę być perfekcjonistą a choćby tylko w ułamku sekundy nic to bo przecież z ułamków składa się doskonałość nic nie jest wieczne
wchodzę i staram się niczego nie pominąć jak najdokładniej zaspokoić nie liczę kalorii wypełniam co do mnie należy i jestem przez chwilę szczęśliwy
dedykuję, nie tylko bell ... ptaki nie kochają lecą kierując się instynktem i bywa że zatracają się w tym locie i giną
ciągle się całować i obejmować ciała i mówić sobie kocham dopóki jestem dopóki jesteś
nad evanston dumnie pręży się tęcza cud że nie pęka a nocą w wodach lake michigan kąpie się połowa gwiazd na styku ziemi nieba i wody w szarości między dniem a nocą otwiera oczy mały kwiatek dzień dobry Alicjo .....
byłem dzieckiem ono ciągle jest we mnie prowadzi starość pod rękę unosi oczy ku górze kiedy spoglądam w dół uśmiecha się i tuli
piorunem trafionym w okolice serca gdzie dusza rodzi się i umiera co chwilę każdego dnia szukam cię i czekam rozwieram podwoje ramiom co grabią do siebie piorunem trafiona w okolice serca dusza każdego...
nie tak dawno budował ze mną dom wcześniej ona nosiła mnie na rękach dzisiaj na ich grobie jestem a za chwilę odejdę ale będę gdzieś bo nie można tak po prostu odejść i nie być daję krok i za chwilę następny jeden koń...
chcesz? opowiem ci o miłości chodź usiądź okrakiem na moich kolanach rozepnij koszulę obejmij i przytul słyszysz? to nie miłość to serce od maja tak bije i łzy krwawiącej duszy do głowy wciąż tłoczy te wrześn...
pierwsze było m zaraz po nim i warczące rr tak na 03 mniej więcej w czterostopniowej skali czego chcieć więcej i czy warto
poeta umie się przyznać do tego czego nie zrobił to nic że/ nawet gdy napiętnowane krzywym zwierciadłem przez ogół poeta wielbi boginię ulega zwykłej dziewczynie żeni się ze śmiertelną potem uprawia zażywa tęskn...
w wilgotnej i ciemnej piwnicy gdzie tylko grzyb i reumatyzm tlić się chce na świat się ckni a tam ulotny piach gorący pędzi wiatr rozgrzany bruk przypieka gołe stopy aż chce się biec skąd słychać śpiew jasny i...
w błękitnej sukience w dłoniach trzyma czółenka nie ma rajstop ni skarpet gdy zawieje wiatr odsłania z jej łona bez dziurki nic nie słychać
w błękitnej sukience w dłoniach trzyma czółenka nie ma rajstop ni skarpet gdy zawieje wiatr odsłania jej łono bez dziurki dlatego nic nie słychać
to tak niewiele a przywraca wiarę gasi zwątpienia nie każ mi milczeć nie odbieraj słowu sensu istnienia bez ciebie gasną wątłe barwy życia ciało usycha może dlatego ludzie umierają...
spojrzałem dzisiaj w niebo bezmierne i błękitne niemożliwie dzieło nie do stworzenia przez człowieka ale co innego przykuło moją uwagę samotny ptak jak krzyż wysoko bez ruchu skrzydeł szybujący do szczęścia czy do zat...