Przejdź do treści

JUkaiąc tytułu

Przemijanie
Schylę z poddaniem nieszczęśnika i skazańca swą głowę Niech spadnie! Niech skróci, cóż zostanie po mnie ? Niech ta metaliczna żyleta, brzytwą na przestrzał błyszcząca Przetnie kark, przeniknie i wniknie, galopując w strzemionach Schylę! Bom liściem suchym kształtnym spadającym z drzewa tłamsząc niesiony nad lecącym pędem, świstem głuchym, niezliczony jeden z wiela Zniżę bo unosi się parą zakręcaną w sobie pełen zniewag Okrzyk! Klęskę zwieszczający kosą śmierci przedarł . . . Schylając w tym zatrzymanym spadającym ziarnem piasku nie mogę złapać oddechu, nie czuję woni ni swędu Głowę kładąc na pieńku, jam ciosem wymierzonym w ścianę co z głuchym trzaskiem odbija przeszywa i łamie- przeklinając losy marne Nie mogę . . . Tsunami nadchodzi pulsem w pędzie fala agresji .. . walki nieugiętej ................................... ............................................................................... grzmot błysną, dzwon zabił to już tylko przeszłość fala agresji spełzła cieczą brodzącą w rdzy po kanałach . . . kanalizacji gdzie deszcz błotem przybiera kształt papki ...
67 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

2 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie