Przejdź do treści

Sidła Stręczycielki

Zamaszyście zwabiła swym platynowoszarym śpiewem, wiotkim bogactwem, gnuśnym biznesplanem. Pyszniła się chwytliwie i odprawiała dzikie pląsy - monolityczna marionetka, już o 6 nad ranem . . . W oceanie piskliwej skargi domów handlowych, sieci bulwarów kąśliwych - trudno znaleźć Drogę. Tak płynę w mirażach nieskończonych galeonem Polluksem, pod egidą włoskiego fernitate . . . Między manekinami, które lśnią jak kaskady o skórze z matowego atłasu. Widzę najnowszy krzyk mody i kostuchy szaty, gdy miłość została policzona zawczasu . . . Kalkulacja róż w bukiecie i nasturcji wszystko na sprzedaż: girlandy, cyrkonie i oskardy wszystko w cenie, gdy skazanym tyś na poniewierkę: marne marudzenie, kupczenie i biadolenie . . . Kumoszka wyłożyła monetę na ladę w zamian pragnąc zaledwie krwi. Okazała swą misterną brutalność nęcąca Chica dla grona marzycieli Dziś myślę, by uszy zatkać woskiem przed jej rzężącym tonem niezawoalowanej pogróżki. Jednak, cóż z tego mi przyjdzie gdy jak derwisz przymierać będę głodem . . . O Syreno Warszawska! Pożarłaś już wielu . . . Takaś zapracowana, że nagrodzą Cię kotylionem. Zrzucam twe sidła stręczycielko złota umykam przed twym żałosnym głosem . . .
58 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

2 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie