Przejdź do treści

Droga w stronę istnienia

Melancholia
Czy to, co nieprzebyte, zawsze musi odrodzić się w objęciach nienawiści? Wiem, że strach - tymczasowa, przypadkowa mrzonka - nie jednoczy się z prawdą, nie kojarzy ze świtem, który objawia się zamiast ciernistej, płodnej nocy. Odkąd nam wszystkim ukazała się pokuta, gwiazdy ruszyły własnymi ścieżkami, niebo odkleiło się od policzka wszechświata. Pobrzmiewa w nas gruntowna epoka, przeobraża się nieobecność, dla jakiej powierzam się bez skargi, bez najdrobniejszej puenty. Nieważkie są myśli, słowa - jeszcze trudniejsze. Staję się jednością z zaprzeszłym snem, powielam kłamstwo, dla jakiego mogę spokojnie się obudzić. Chciałabym przekonać się o niewinności twoich dłoni, ale czas staje w poprzek rzeki. Odtrącona przez zjednoczony światłocień, powierzona odwiecznej ideologii, kołyszę się w rytm twoich pragnień, obiecuję prawdę wspomnieniom, dzięki którym zginę pośród miękkich chmur. Marnotrawne marzenia wciąż przypominają nam o strachu, o obawie, że to, co najpiękniejsze, zawsze musi pokonać najdłuższą drogę w stronę istnienia.
81 odsłon

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

M
Michał 3 lata temu
Jest Nadzieja.
2 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie