Przejdź do treści

Bełchatów o świcie

BEŁCHATÓW O ŚWICIE

Coraz więcej umierających dworców
Przeciętych parą szyn zimnych jak zapomnienie
Trawy wrastają między kamienne płyty
I wypijają soki ostatnich pożegnań
Więcej tu zużytych podpasek
Niż chusteczek z monogramem wyblakłym od łez
Kogoś zalała krew
Ktoś znalazł pracę
Co na rogu nęciła jak dziwka w deszcz
Wstające słońce rozwiesza witraże
Na rozstrzelanych kamieniami szczątkach wiaty
Dziś niedziela
Budziki wylegują się dłużej
Nie ma ludzi a jest miasto
Fałszywie barwione w górniczych prospektach
Peron usycha z zapowiedzią czerwcowego upału
Tylko mrówki roznoszą resztę dotyku
I pachną kobietami jak sny więźniów
Wczorajszy dzień dopala się w alkoholowej lampce
Fioletowym spojrzeniem płomiennych oczu
Tu już nie obowiązuje żaden rozkład jazdy
- - - - -
tylko taryfy stoją pod apteką
bo jest ich jak na lekarstwo
46 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

5 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie