Przejdź do treści

Jadę w góry

O sobie
kiedy zagubię się w codziennym poplątaniu i trudno mi ze sobą wytrzymać jadę dotykać dłońmi błękitu bezkresnego nieba ciągnę zbolały worek swego ciała wciąż dalej i wyżej zmywając go mieszaniną adrenaliny i potu kawałek po kawałku aż do oczyszczenia mierzę czas uderzeniami czekana a kroki wyznaczam chrzęstem raków w lodowatej bieli zawieszam swe życie na kawałku stali jak na wadze poznania dobra i zła w którą stroną przechylą się szale nie wiem czy darowany mi będzie jeszcze jeden dzień
58 odsłon

Komentarze (7)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

K
kaja-maja 12 lat temu
jak to góry
kolebki maja na szczycie
drogę srebrzystą jak gwiazdy
tęczą się mieniącą
też po drodze konary
gdzie jedni się dziwią
inni podziwiają
a inni mówią
dziwne
tak jeszcze w poślizgu w;))))))))))))))
Helen 12 lat temu
A mi się podoba bardzo ostatnia zwrotka:) choć dwie wcześniejsze też dobre:) pozdr.
K
kaja-maja 12 lat temu
spróbuj szczęścia bez worka
bo garba dostaniesz
jak mieszninę umysłu
gdy się sam nie przekonasz
na przekór wszystkim
i wszystkiemu
rozum masz swój w:)))))))))))
kemot 12 lat temu
Helen mi też się podoba najbardziej ostatnia :) Najmniej koniec środkowej. Może jeszcze coś zmienię
Helen 12 lat temu
Kemot cokolwiek zmienisz zakończenie 2 zwrotki jest dobre....wspinaczka w samotności daje czas na rozmyślanie o różnych życiowych momentach.... to jak oczyszczenie bicie się z myślami i wyciąganie wniosków...Na mój gust pasuje to jak żadne inne słowo...:)))))))lecz to twój wiersz. :*
Livia 12 lat temu
a mi się cały wiersz podoba :) bardzo refleksyjny ...:)
Ina Boj 12 lat temu
robię dokładnie to samo :) kocham Tatry.
4 online · flora_pisze

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie