Przejdź do treści

Wieszak

O przyjaźni
tyle szacunku dla wieszaka mam samotnie stoi przy drzwiach boy hotelowy z rękoma wieloma zawsze gotów zawsze w ukłonach przebywał na strychu opuszczony w pajęczynach stuletnich splątany został jak skarb odnaleziony oczyszczony do żywych przywrócony drewniany z koroną na głowie w bejcowanym garniturze dopięty nogi trzy w klęknięciu rozstawione w dębowym lesie wyrośnięty nigdy pretensji ani pytań nie ma gdy wracam zbyt późno drzwi otwiera rano żegna wieczorem wita zna zwyczaje każdego domownika czasem płaszcz deszczem zmoczony do pralni przedsionka oddaje innym razem parasol rozwiesza grzejąc jego zmarznięte dłonie szaliki przytula do szyi swojej rękawiczki rozwiesza kolorem torby układa względem wielkości gdy wita zaproszonych w progi gości czasami siadam przy nim zmęczony towarzyszy mi wówczas wytrwale gdy nie wiem czy wyjść czy wracać on patrzy na mnie wyrozumiale przyjaciel mój wieszak stuletni od zawsze starzejemy się razem gdy ja już odejdę on tutaj zostanie mym dzieciom historię przekaże
61 odsłon

Komentarze (5)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Johny Gmatrix 13 lat temu
witaj.. swietny
ogród 13 lat temu
Moim zdaniem, Tomaszu: w tym wierszu udało Ci się dokonać pięknej personifikacji w odniesieniu do Przyjaciela. Wieszak /Przyjaciel. Nie pomyślałam nigdy dotąd w takich kategoriach, a ileż razy zdarza się tak, jak napisałeś; ileż razy... Zadumałam się w małej przerwie na odpoczynek. Dzięki, Pzdr. Drawsko )
tomek1972 13 lat temu
Drawsko również pozdrawia
Oskar Wizard 13 lat temu
Gdyby jeszcze wieszak potrafiłby mówić... Hmmm... Pozdrawiam :))
tomek1972 13 lat temu
Oj Oskar lepiej żeby nie
2 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie