Przejdź do treści

podążając drogą polną w pyle piachu kurzu wokół płyną morza trawy wrzosu rosy drogą idę idę drogą tylko drogą trawą nie prostą idę drogą za sobą nie ma mnie gdzie jestem nie ma mnie zawsze jestem gdzie będę horyz…

to wszystko to nic i na nic to wszystko lecz nie będę zaprzeczeniem będę wypełnieniem zakreślam koło w środku ja zakreślam wokół koła sferę w jej środku moje koło wokół sfery Ty... wypadasz poza astrolabium zechcie…

wyorałem z siebie gwoździe i szpile rozbebeszone soczyste mięcho przez słomkę wyżygane wróciło rykoszetem pług nadal pracuje strzelam z garłacza pod dywan kwiczące niemowlęta i rechot króla ropuchów mgła, siarka i popiół…

w kołysce tulę głaszczę bujam pielęgnuję nie mogę się nacieszyć taki mały wciąż mi mało głoduję i usycham schrumstał bym mam cię już tęsknię tak niewinnie ale muszę to zrobić przechylam kołyskę wypadnij precz z tru…

kazałem wywieźć swoje marzenia na mount everest będą najbardziej widoczne najtrudniej dostępne najwyżej postawione cel doskonały chwyciłem mount everest w dwa moje najmniejsze palce by nie zasłonić marzeń przyszpilonych…

gwoździe kołyszą się w mojej duszy papiaki nie utrzymują szczelności sumienia słodkiej deszczówki nabiera mój pusty balon mnie pękam   ciężkostrawna woda uwalnia martwy skórzeń flegma i sadza i kryształ   jutro czas…

smuga w niebie schłodzona bielą wzniosła mnie na dal krańca odkupiona przezroczystością zwiewną i srebrzystą nuciła mi melodię wstęgi majowej ukoronowanej dwunastoma gwiazdami obłoki były błękitne niebo było jasnością…

gdybym wywrócił rzeczywistość na lewą stronę znalazłbym się w realnym świecie dojrzałbym okno w przetartych kolanach a przez nie dziwny ten świat przy pogodzie majowej w słońcu ogórkowego sezonu leniwie deszczyk zasypia w…

wybierz wolność dostaniesz najwięcej naplątane supły porozwiązuj z konwenansów łamią golenie nawet przy zwykłym truchcie nie dadzą się rozpędzić to wolno tamtego nie olewaj system niewolników jest już dość rób co chcesz tw…

zasmażony kotlet z mielonego nieszczęścia rozdwojony sznytem tasaka ukazuje w gładkim przekroju cztery półkule mózgowe tasiemiec uzbrojony vs nieuzbrojony mąż przeciwko mężowej żony oba zażarcie konkurując pasożytują we…

zawsze dopiero o północy przychodzi jakaś myśl przełomowa na skalę bieżącej sekundy z tą samą nocą nowy dzień z nowym dniem te same życie po ludzku w ludzkim świecie po tej stronie nawet północ przypada w miejsc…

kiedy nawet noc zasnęła cisza nadal nie mogła spać nasłuchiwała zza krat separujących człowieka od zwierza spoglądałem na anioła jak segreguje z klatki do klatki przygląda mi się bacznie i nie wiem przez chwilę po której…

wolno skrzydlata tafla wody odbija Twoją twarz wejrzyj w nią w twarz wolno wieje wiatr marszczy wodę unosi chwile wiatr chwila marszczy twarz chwila teraz wejrzyj głębiej wolno odbita naga dusza chwila Twoja…

32 online

Menu

Dodaj utwór

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać utwór.

Dodaj utwór

Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie