zwątpienie jak rak pożera serce mroczy duszę bez wiary jesteśmy robakami w dżungli wątpliwości
Utwory
dłoń opadła - zostawiając czerwony ślad na policzku dlaczego jest szybsza od myśli czyn od pytania przecież czytałem plakaty STOP PRZEMOCY !!! czytałem nie myśląc! *chciałbym, żeby ten temat zainspirował i…
zanurzyłem się w tobie jak w soczystej trawie świeżej pachnącej pełnej nadziei wchłonąłem pełną piersią aż poczułem płomień w sercu głęboki i oczyszczający byłem ugorem jestem kwitnącym sadem w którym możesz zrywać…
latek pięćdziesiąt może mniej i jeszcze nic się nie skończyło tak samo długi pada cień a w spodniach nic mi nie ubyło serce w pokera z życiem rżnie bo przecież wygrać zawsze warto niech diabeł w swoje rogi dmie ja zawsze…
buduję przyszłość każdym gestem czynem słowem na granicy wyciągnę dłonie rozrywając zasłonę czasu stanę oko w oko z przeszłością czy odważę się być własnym sędzią
oślizła ciemność plugawi myśli podgryza serce gwałci duszę asfalt odpowiada echem kroków jak z atramentowej studni Bóg zgasił niebo bym poczuł mrok
nadchodzi powoli otula powieki zmęczeniem ciepłą dłonią spowalnia rytm serca zsyła zapomnienie prowadzi sobie tylko znaną krainą soczystą jak winne grono gęstą jak miód nasyconą obrazami życia i śmierci szczęścia i k…
jak cień odszedł bez pożegnania wtopił się w mrok pozostawił wschodzącą gwiazdę serce bijące w sercu jak kameleon zmienił barwy nie studiował odpowiedzialności
a jeśli zima to już mroźna z śniegiem skrzypiącym pod butami szronem z gałęzi drzew błyszcząca z wirującymi śnieżynkami a jeśli zima to jak z bajki ze świętym starym mikołajem z pierwszą gwiazdeczką i wigilią ze staropols…
leżał na ławce sen nie przychodził wspominał dzieciństwo gdy los był łaskawy przyszli bez dusz uśmiechnięci i młodzi obdarli z dumy godności nadziei nie widzieli człowieka chcieli ratować świat przed bezdomnością
Dnia 19.11.2011r wymieniłem twardy dysk dane można znaleźć w magazynie rozmaitości dział - przykrych wspomnień podpisano: ibis49
szczęściu potrzeba kropelek potu świeżości rosy słów i milczenia zamiast deszczu może nadejść susza
zatopieni w sobie moralność rozsądek analiza odrzucone z ostatnim strzępem wytworu cywilizacji pozostał tylko instynkt naturalna chęć zdobywania wytłoczenia z ciał ostatniej kropli szaleństwa ty ja - jesteśmy jednośc…
rześkie powietrze jak afrodyzjak pobudza zmysły fale puszystych chmur przelewają się przez niebo neptun dzieli przypływy i odpływy promienie wschodzącego słońca przeszywają błękit złoto z czerwienią przemawia do serc…
mam tylko słowa serce kochające zachody słońca kropelki rosy łabędzie żeglujące dumnie po stawie czasem uronię łzę nad zastygłym motylem ptakiem który wypadł z gniazda pochylę się nad kwiatem żeby poczuć jego piękno…
zanurzyć się w cudownym śnie namiętnych pragnień i uniesień poznać marzenia i myśli bieg a później - w niebo ulecieć wyrwać najmniejszy nawet cierń lustro oprawić w nowe ramy odnaleźć jeden wspólny cel gdzieś na dnie dusz…
jesteś jak piosenka co zamieszkała w sercu by przywoływać uśmiech na twarzy gruszą w ogrodzie z dzieciństwa której słodyczy i soczystości owoców nie jest w stanie ofiarować żadna inna to ona obdarzała spokojem cieniem…
żeby drogę sobie skrócić przez las szedłem - lubię lasy tyle że w nim zamiast zwierza auto a w nim - co za czasy coś się rusza jęczy sapie jakby auto boksowało może zdarzył się wypadek może komuś coś się stało nagle tw…
wciąż słyszę echa ostatniego dnia ostatniej nocy jeszcze czuję smak w pościeli mieszka roześmiany cień twojego ciała przypomina kształt konwalią pachnie teraz każdy kwiat muzyka brzmi jak twego serca rytm na niebie srebro…
niemy krzyk niesiony falą obojętności uderza o rafy drzazgi zimnych spojrzeń kaleczą serce nikt nie słyszy uczucia połyka narkotyczny sen przyśpieszenia