Rzeki snu
Krańce świadomości,
Granice trzeźwości, w nich zatapiam gniew swój codziennie.
Mówiąc do siebie, odczuwam że śnię, obudzić się nie chcę.
Znam rzekę jedną jedyną na wskroś zagmatwaną,
Snem się zwie, snem się kończy.
Dziwnie i niezrozumiale zataczam wciąż koła,
Błędne, samotne, do zguby prowadzące.
Czym jest wybór, skoro śniąc go nie mamy,
Czasem śnimy dobrze, zwykle jest źle,
Nie mamy twarzy, nie mamy dusz.
Giniemy codziennie, rodzimy się na nowo
W rzekach tajemnic brodząc nieustannie,
Myślami gdzieś krążąc,
Niedostępni.
Granice trzeźwości, w nich zatapiam gniew swój codziennie.
Mówiąc do siebie, odczuwam że śnię, obudzić się nie chcę.
Znam rzekę jedną jedyną na wskroś zagmatwaną,
Snem się zwie, snem się kończy.
Dziwnie i niezrozumiale zataczam wciąż koła,
Błędne, samotne, do zguby prowadzące.
Czym jest wybór, skoro śniąc go nie mamy,
Czasem śnimy dobrze, zwykle jest źle,
Nie mamy twarzy, nie mamy dusz.
Giniemy codziennie, rodzimy się na nowo
W rzekach tajemnic brodząc nieustannie,
Myślami gdzieś krążąc,
Niedostępni.
0
0
6 odsłon