Nie strasz, nie strasz puszczyku,
to nie miejsce i czas,
usiądź ze mną wśród jeżyn,
usiądź ze mną wśród traw.
Wiesz że w słońce patrzyłam,
w szczęścia łzach miałam twarz,
nim ogrody okryła,
mgła szarawa i wiatr.
Nie strasz, nie krzycz puszczyku,
złoty księżyc w krąg lśni,
a spomiędzy popiołów,
żar się wznosi i tli.
Ty znasz burzy imiona,
ja mam suknię, tę w bzy,
popatrz wokół puszczyku,
cała wioska już śpi.
Przyfruń wezmę cię w dłonie
i uniosę do góry,
i nim znowu zakrzyczysz,
to do serca przytulę.
to nie miejsce i czas,
usiądź ze mną wśród jeżyn,
usiądź ze mną wśród traw.
Wiesz że w słońce patrzyłam,
w szczęścia łzach miałam twarz,
nim ogrody okryła,
mgła szarawa i wiatr.
Nie strasz, nie krzycz puszczyku,
złoty księżyc w krąg lśni,
a spomiędzy popiołów,
żar się wznosi i tli.
Ty znasz burzy imiona,
ja mam suknię, tę w bzy,
popatrz wokół puszczyku,
cała wioska już śpi.
Przyfruń wezmę cię w dłonie
i uniosę do góry,
i nim znowu zakrzyczysz,
to do serca przytulę.
0
0
5 odsłon