Przejdź do treści
Czytanie

On autor

miało się ku końcowi, głos przejęła grdyka
przez co autor, chcą nie chcą, musiał przestać czytać
nie żeby się unosił, czy scenicznie przeklął
ot, czasem z cicha chrząknął, czasem sobie ziewnął
to podrapał się w brodę, to zdjął okulary
i chyba z raz zażartował, że wiek, że za stary
że trzeba mu wybaczyć, bo trzeba, bo sztuka
nie ima się starej biedy, na szczęście, odpukać
a z resztą, że pies ganiał chudych, ogryzł dupę tłustym
i wówczas, głos, wierny towarzysz, z nagła go opuścił

zarzęził wiekowy autor, dłonią nieco drżącą
wyjął zbawienne lekarstwo, mocno się zaciągnął
szybciutko dokończył, wstał dziarsko, machnął dość pospiesznie
i wybiegł, bo czas już, wybaczcie, siąść nad nowym wierszem
105 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

56 online

Menu

Dodaj utwór

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać utwór.

Dodaj utwór

Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie