Spotkali się, jak dwa strumienie
biegnące do tej samej rzeki.
Związani przysięgą,
zaobrączkowani jak ptaki,
będą spełniać marzenia.
W objęciach nocy zapatrzeni w gwiazdy,
zaplanują przyszłość.
Pomiędzy gorącym oddechem
a oczekującymi ustami.
Wytyczą szlaki.
W splecionych dłoniach, nieśmiałych gestach,
odnajdą ścieżki do własnych pragnień.
W dzień będą budowali gniazdo,
by nadzieje i tęsknoty miały gdzie odpocząć.
Kiedy pojawią się chmury,
jedno z nich rozłoży parasol,
aż pojawi się tęcza, wtedy się uśmiechną.
Usiądą nad brzegiem morza,
patrząc przez palce na wzburzone fale.
Otuleni miłością będą czerpali siły
z własnych oddechów.
Tkając los ze światłocieni,
by zachować równowagę.
biegnące do tej samej rzeki.
Związani przysięgą,
zaobrączkowani jak ptaki,
będą spełniać marzenia.
W objęciach nocy zapatrzeni w gwiazdy,
zaplanują przyszłość.
Pomiędzy gorącym oddechem
a oczekującymi ustami.
Wytyczą szlaki.
W splecionych dłoniach, nieśmiałych gestach,
odnajdą ścieżki do własnych pragnień.
W dzień będą budowali gniazdo,
by nadzieje i tęsknoty miały gdzie odpocząć.
Kiedy pojawią się chmury,
jedno z nich rozłoży parasol,
aż pojawi się tęcza, wtedy się uśmiechną.
Usiądą nad brzegiem morza,
patrząc przez palce na wzburzone fale.
Otuleni miłością będą czerpali siły
z własnych oddechów.
Tkając los ze światłocieni,
by zachować równowagę.
0
0
4 odsłon