Przejdź do treści
i cicho zamknę za sobą drzwi jak dębowe wieko pod którym wszystkie moje dni zakopane głęboko okute w kamień co ciężkim chłodem rozpłatał nas na dwoje by świat istniał jeszcze i układał dłonie w strzelistość katedr będę ci opowiadał o Wczoraj całował piersi rozkwitłą gałęzią wczesnym wieczorem rozpalę w kominku chociaż milczenie jest jak lekarstwo pójdziemy brzegiem rzeki rozmów bez początku i końca nie patrz w lustro by ocalić skały długo budowanej tamy tam już tylko wezbranie jest najmniej oczekiwanym momentem następnego szeptu dłoń w dłoń całkiem boso żeby przez sen tylko dotknąć słów co odeszły dawno musimy dom odnaleźć i szpary w płocie by malwy mogły wyjść przed ogród a pelargonie zamieszkać w oknie i tak od początku zaczerwienieni zorzą zachłyśniemy się szumem pierwszych porannych pociągów z ażurowym biletem akacjowych liści pojedziemy na świerszczowy koncert aż zamaluje barw tysiące noc nasiąknięta rosą w zadumany spokój
65 odsłon

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Avrilianna 15 lat temu
+
2 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie