Ukochany niewdzięczny

Na ścieżce tak wydeptanej świadectwem wielkiej wiary

znalazłem przystań

zbyt wierną myśleniu aby być naiwnym

zbyt naiwna aby wierzyć

doskonałą dla ulotnej namiętności zwątpienia



Stanąłem nad przepaścią jak zdrajca pogrążony w rozpaczy

i rzuciłem kamień w otchłań niepewności



A na scenie rozumu rozegrał się dramat

pytań i milczenia

ciszy nad mogiłą pochowanego sensu



Zapukałem w niebo aby się przekonać

a wewnątrz cisza...

Nikt nie wołał Hosanna

nikt nie zatopił się w blasku Obecności

marmurowa posadzka pozostawiona w pośpiechu błyszczy

kolumny wyrosłe z wiecznej radości prowadzą w nieskończoność



Wstyd mnie przeszył i ujrzał dno duszy

zamknąłem oczy ale zniknąć nie mogłem



W tak wielkim pośpiechu święcili aniołowie

poplute kapliczki

ośmieszone krzyże

święci wkładają nadzieję w usta skulonym z rozpaczy



A sam Bóg

czuł wespół memu cierpieniu
0 0
7 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

7 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie