Twe usta...
W karminowej jasności schodzącego blasku
Wpatruję w ułudę niebiańskiego serca;
Twych ust szkarłatnych szukam po omacku,
Przyczyny co moje życie uśmierca...
Miękkie, nabrzmiałe wargi bezcielesne,
Gasną wraz z żarem turkusów płonących;
Próżno mi szeptać słowa bezszelestne,
W ciemności martwej ułudą świecących.
Patrzę, lecz darmo szukam ukojenia.
Nie szepczę, nie płaczę, dłoni nie wyciągam!
Jedyne pragnienie: usta ukojenia...
Nad losem martwej duszy urągam...
Wpatruję w ułudę niebiańskiego serca;
Twych ust szkarłatnych szukam po omacku,
Przyczyny co moje życie uśmierca...
Miękkie, nabrzmiałe wargi bezcielesne,
Gasną wraz z żarem turkusów płonących;
Próżno mi szeptać słowa bezszelestne,
W ciemności martwej ułudą świecących.
Patrzę, lecz darmo szukam ukojenia.
Nie szepczę, nie płaczę, dłoni nie wyciągam!
Jedyne pragnienie: usta ukojenia...
Nad losem martwej duszy urągam...
0
0
8 odsłon