Twe usta...

W karminowej jasności schodzącego blasku

Wpatruję w ułudę niebiańskiego serca;

Twych ust szkarłatnych szukam po omacku,

Przyczyny co moje życie uśmierca...



Miękkie, nabrzmiałe wargi bezcielesne,

Gasną wraz z żarem turkusów płonących;

Próżno mi szeptać słowa bezszelestne,

W ciemności martwej ułudą świecących.



Patrzę, lecz darmo szukam ukojenia.

Nie szepczę, nie płaczę, dłoni nie wyciągam!

Jedyne pragnienie: usta ukojenia...

Nad losem martwej duszy urągam...
0 0
8 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

3 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie