za gorzkie wspomnienia kupię zachód słońca wspólne plany sprzedam za grosze wystarczy na romantyzm gorszego gatunku magiczny trzepot rzęs dają gratis twój dotyk pozbieram do flakonu wymienię na radość upije się nią w sztok...
Utwory
chciała ogrzać obolałe myśli dać schronienie chwilę odpoczynku próbowała otulała nie wyszło zapisana pozostała biała i zimna
pechowiec z kulawą łapą nie znalazł Państwa z ogródkiem i nikt nie czeka aż przyjdzie obliże od ucha do ucha nie musi przymierzać sweterków widnieć w rodzinnych albumach czekać że wrócą ze sklepu z ciasteczkiem w markowej f...
poezja wiruje w powietrzu tak transparentnie lekka wplątuje się w kłótnie rozterki spływa stróżkami po twarzy chowa się czasem za rogiem to wyskakuje znienacka kiedy przechodząc alejką płaczesz nad uschłym powojem poezja...
nie wbili w głowę łacińskich frazesów i choć profesor łaja spojrzeniem jak dziurawa gąbka chłonę co ciekawsze zamknięta w pułapce własnych definicji rozmyślam na skróty konkretnie rzeczowo nie kleją się do mnie konstru...
w twojej krzepkiej dłoni mieści się mój świat maleńki jak szkiełko co udaje bursztyn zawiń go w serwetkę włóż w głęboką kieszeń gładki jak zwierciadło nie powinien uwierać stale gubię drobiazgi zostawiam byle gdzie u cie...
trzeba ze mną ostrożnie pękam bez powodu nie używaj siły już jestem rozbita dopraw lekko słodyczą dosyp pikanterii rozgrzej mocno najlepiej zawiniętą w marzenia bądź cierpliwy i czekaj potrzebuję czasu w nieprzerwanym...
nie walczyłam o to w pierwszym rzędzie bo choć najbliżej bardzo męczy oczy z kolei na końcu troszkę za daleko czasem niedowidzę niedosłyszę ważnego usiadłam w środkowym tam jest w sam raz ni głośno ni cicho i widok...
nie zabronili mi pakować walizek nie rozkazali zostać i naprawiać po co iść po kamieniach jeśli można na skróty znaleźć spokojne kąty gładsze drogi w Reichu marzenia bardziej kolorowe sny ekspresyjniejsze na obcej wal...
wyprostowani maszerują bez słowa nie patrzą w dół bo szyje za sztywne nie rozmyślają żal jest dla słabych gładkim horyzontom nie potrzeba rozstrojeń drętwo wpatrzeni w cele i plany taranują przeszkody w wędrówce po wszy...
zwinnymi palcami kładzie na kanapki po plasterku miłości na drugie śniadanie praca zakupy i pędem do domu poobcować z żelazkiem popłakać przy cebuli szybko wytrzeć twarz zanim dzieci wrócą nocą kiedy usną goni za końc...
spowiadało się tobie po kawałku z niekochania oszukanych agonii ty słuchałeś usuwając znamiona rozgrzeszałeś figlarne pieprzyki przysłaniałeś cienie rozczarowań nauczyłeś na nowo gęsiej skórki docierałeś głębiej niż inni n...
rozrzuceni po świecie jak okruszki gołębiom wmieszali się w masę przeniknęli banałem z latarką ich szukać prawie niewidocznych gdzieś istniejących tak pięknie zwyczajnych
nie wierzę że twój chłód może nie boleć chociaż zaciskasz zęby dyscyplinujesz mięśnie w chwili nieuwagi nieposłuszny grymas odsłoni fragment rozpaczy pogrzebany w kącikach ust
przy czerwonym dumam po francusku wybieram z kieliszka karminową słodycz przedzieram się przez bukiet zbieram co ładniejsze wymieniam z umysłem na parę uśmiechów zapijam białym tak podobnym do mnie cierpkim przezroczyst...
dziwne te nasze rozmowy przez ścianę twarde gesty pozbawione gibkości bywa że wzrok w spontanicznym afekcie otrze się o twój od przypadku do przypadku
wpadła przez okno poprzestawiała meble parsknęła kolorem na przyżółcone tapety obiecała że będzie tu zaglądać jeśli zostawię uchylony lufcik
patrzył na twoje powroty zamykał winy w srebrzystych kroplach kompozycję kłamstw i wymówek przepasał szeroką wstęgą wiatru mieszał się ze łzami obmywając niekrzepnącą krew świeżych błędów
zapewniał że nie jest aniołem aureolę przysłonił błędami niebiańskość schował za maską żeby wyglądać jak człowiek niespodziewanie kiedy pisał kolejne ciepłe słowo zdradził go niepozorny szelest skrzydeł
wnikam analizuję odkurzam stare notatki grzebię zawzięcie w piwnicy szukając zapomnianego zamiast się złapać za głowę przestać sortować śmieci zadbać o tu i teraz które zarosło chwastem