D
Jacqueline
To był ranek, blady i lśniący,
twym oddechem i mgłami spowity,
raz bezwonny, to znowu pachnący,
raz srebrzysty, to znów aksamitny.
Ponad nami zdumione jaśminy
wzlatywały do cudzych balkonów,
c...
8
13