Czemu ty jesteś wiersz biały? Czyżby zabrakło kolorów? Czy czystość twoja jak modły wzleci gołębiem spłoszonym? Jakże mam w słowa cię oblec? kiedy ty gołym być pragniesz, i jak cię mierzyć? Bezwstydnie? Gdy krawiec też ni...
Utwory
Wierzba uniesie stroskaną koronę, gałązki-włosy na bok porozgarnia, a nieopodal łzy upadną słone, między tęsknotę, w noc okrutną, czarną. A jeszcze wzgórza mamią mimowolnie, niby pieszczotą, ni beztroskim śmiechem, gdy ku...
Nie rozbieraj mnie dzisiaj kochany, twoje dłonie są nazbyt pośpieszne, nie muskają, nie pieszczą, lecz ranią, palce twarde się stały i grzeszne. Proszę szyi nie ściskaj tak mocno, przecież słowa wymówić nie mogę, język lep...
Nie pozwól aby zła codzienność zmyła kolory z twoich oczu, prawd nie odrzucaj niepiśmiennych obdartych z jaśminowych nocy. Pielęgnuj wiarę, choć naiwną, poza nią chłód się wrogi czai, wspomnij rozmowy, te dziecinne, szumi...
To nie ostatni dzisiaj wiersz kochanie, muśnięcie niepokornych ust niech kłamią. Lecz tylko słodko, tylko tak, a oczy niech się zapatrzą chwilę tę uroczo. Niesforne serce niech da znak spóźniony, dosłyszysz, bosa sta...
Alleany jakie cudne, ciepłem tchnące ukochany. Toń błękitna, gwar, czy słyszysz? Jak ja teraz? i gdy milknie. Pod gwiazdami i w nicości zawieszone, zasłuchane. Spoglądają zewsząd na nas, mój Andiro, odpływają....
Smak Aialii Małgosia czuła jeszcze przez chwilę, pestkę schowała między faudy sukienki. Andiro wpatrywał się ponad otaczający horyzont. Wieczór był piękny, Złoto- pomarańczowy Aldebaran osiadał powoli, wyglądał dumnie i majestat...
Gdzie wy jesteście bure tarpany? Łąk których i stepów ozdobą. Szuka profesor was, Vetulani? Czy może odnalazł już drogę? Dobiegnie czasem radosne rżenie, lub tętent kopyt w galopie i zaraz cichnie, dlaczego nie wiem u wez...
To nic Semjase że już wieczór, pozostań proszę jeszcze trochę, przecudne łuny w niebo wzniesiesz, powrócą przez otwarte okna. Usiądź naprzeciw, w twoich oczach, chciałbym wszechświaty móc oglądać, swobodną myślą dotknąć wł...
Już ci dziewczynko zgasła zapałka, ciepły, ułudny przyjazny ognik, mróz twe drobniutkie uścisnął dłonie, bose nożyny i wątłe ciałko. Muślin się kłaniał, sztukmistrz figlarny, wejść się wzbraniałaś, nikt nie zapraszał, pusz...
Przeląkł się puszczyk szat czerwonych, noszonych z pychą, w imię wiary, lecz łez nie umiał ronić słonych, klęcząc pomiędzy nenufary. Usiadł na Marii de Francesce, nagim ramieniu, wśród ziół wonnych, z tragedią w oczach spo...
Szaflik znów bezwstydnie wracał wspomnieniami, do dni gdy w trzech czwartych zalany był wodą, dziś babcie nobliwe, niegdyś panny młode, z wszystkiego co poznał najmilej pachniały. Z każdym chłodnym pluskiem całował je czule,...
Rozdział IV Góra Dar Oddech Andira rozchodził się miłym ciepłem po nagim ciele Małgosi, patrzyła zdumiona na niego śpiącego że okrywa ją całą a nie tylko piersi przy których trzymał głowę. Ta chwila była tak niezwykła i urocza...
Obrzuciła nieśmiałym spojrzeniem, szmaragdami, turkusem, olwinem, po kamieniach i trawach przebiegła i tańczyła. Nie ubrana, nie naga, beztroska, ogarnęła kaszmirem i różem, uśmiechnęła się i uniosła ponad wzgórza...
Bilet pozostał skasowany, spod długich rzęs się rozlał tusz, złoty pierścionek z brylantami jeszcze ułudnych szukał dróg. Lecz ściany były dźwiękoszczelne, menuet hotelowy trwa, rankiem się w szpetne zmieni ciernie, kojąc...
Jeszcze paprocie chyboczą się słodko i nawołują jabłonie, pod starą lipą stoję i moknę, ciebie nie mogąc zapomnieć. Jeszcze gdzieniegdzie zbłąkane echo, westchnie, przebiegnie, zaśmieje i zaraz milknie aby bez grzechu okr...
Ptaki latają bez kasków i dwudziestoczterogodzinnego obowiązku włączonych świateł mijania. Nawet nie przechodzą badań, bez licencji której i tak by im nie wydano. Bo to niebezpieczne i stwarzałyby zagrożenie w ruchu...
Przyznają wam rację, stojący pośrodku na zbyt twardych nogach. Nie uwiecznią w marmurze, tylko w maśle dzieci obrysują. Śmiejąc się z tego co wyszło. Przyznają wam rację, ustami zbrukanymi po tysiąckroć. Nagrodzą i umyją...
Biały łabędziu, śmiały pływaku, byłem dziś twoim gościem, na stawach echo, tajemny ptaku w sercu Roztocza wyrosłeś. A może kiedyś gdy przyjdziesz do mnie, drogę wiem znasz na pewno, z uśmiechem przyjmę cię w progi skromne,...
Dogasł długi,deszczowy dzień, daleko dumał dzięcioł, dlaczego dał Dionizy dżem, dlaczego dał dziewczęciu. Dlaczego dziś damy dworskie dorożką dojechały, dlaczego dorodne dorsze darmo do dań dodają. Dlaczego dzieci darł...