Znów przed szereg wyszedłem z okrzykiem, lecz nie swoim, zawstydzony wśród spojrzeń umilkłem, niespokojny. Mnie przekleństwo ciśnięto na usta, tamtym rechot, gest wymowny murami poruszał, i oddechem. Twarz...
Utwory
Pierwszego sierpnia bzy nie kwitną, tylko te chabry, tylko maki, duma i radość nieumilkła, niesiona niespokojnym wiatrem. I wiara w oczach i nadzieja, chociaż na miłość brakło czasu, ...to za Warszawę, rzeki, knieje, ...j...
...Kiedy ostatnio ciebie widziałam, tęczo przepiękna, ...dawno, lecz przecież nie zapomniałam i wciąż pamiętam. Na Plei inna, tu taka sama, jak gdyby siostry, a obie barwne i obie cudne, obie radosne. I tak jak niegdyś...
Raz z pewnym Marcepanem, tańczyła panna Lutka w spódnicy żółto-białej, w beżowej krótkiej bluzce. On pewnie, lecz pomału taneczny gubił krok i przywarł całym ciałem, cóż to? cóż to? cóż to? Dla siebie, może dla niej w...
–Andiro tam jest tak pięknie, czuję się jakby oblewano mnie dzbanami pełnymi miłości, mogłabym napisać wiersz, choć nie wiem czy by mi wyszedł.Dawno temu zaczęłam i natchnienie mnie opuściło, wiersz skończyłam ale przedostatnia i...
Popatrz ja jestem już nie taka, czas wydarł z rąk mych bzy, busolę i choć przystanę wśród mgieł, wiatrów, jakże odnajdziesz do mnie drogę. Gdy nawet słowa nie wymówię i pieśni cichej nie zanucę, tylko w tej bieli w tym pos...
Nauka duchów nie uznaje, więc któż jej jaskrem natarł oczy, jedne coś szepcą wśród ruczajów a inne nawiedzają nocą. Bloków nie lubią, nie wiem czemu, niewielkie domy parterowe i czasem z wiatrem, tym jesiennym wystają dłu...
Jeśli obudzi cię chłodne tchnienie a pot perlisty czoło przystroi, dojrzysz firanek przelotne drżenie, lecz czy dostrzeżesz kto obok stoi? Zerwiesz się wtedy, jeśli potrafisz, na chwilę zimno ciało przeniknie, pomyślisz -...
Znowuż się z dala bielą kwiaty i w mgłę miłosną przemieniają, niesioną chwilą, dobrym wiatrem, z wdziękiem i cicho opadają. Ach ile prawd tam i złud nagich, jeszcze drzemiących, otulonych i jakże pięknych chociaż bladych,...
Do ciebie truskawko ma oda, wstydliwym oblana rumieńcem, popatrzeć, lecz zerwać już szkoda, podobna wdzięcznemu dziewczęciu. Szypułkę zieloną, gustowną, palcami powoli zdejmuję, odkładam po cichu, bez słowa, i oto twój za...
Spojrzyj na drogę, noc tak krótka, za tamtym kończy się pagórkiem, sen się z kaczeńców i z bzów utkał, oblany hojnym podarunkiem . Na drzewie bażant, jak artysta, usnął wsłuchany tylko w ciszę, okryty chybotliwym listkiem...
Nie wiedzieć czemu, tak jak liść, tak miękko przysiadł wiersz (erotyk) mienił się różem, nagi lśnił, przekształcał w niecierpliwy dotyk. Bez wstydu wolno ale wstał i szyję zdawał się całować, pieszczotę każdą chyba znał...
Czasem napiszę coś bez rymów, ale nie teraz, nie tym razem, może jesienią, może w zimie a może jutro, eh, nieważne. Pisze na kartce długopisem, choć niegdyś się zdarzało piórem i mogę w gwarze, mogę w ciszy, o trawach łąk...
Był ciemny brunet raz, wysoki, pannom podobał się okropnie, zbójecko mrużył jedno oko, drugim spoglądał zaś zalotnie. Kiedy szedł plażą, płci przeciwnej, nieraz się wyrwał jęk zachwytu, patrzyły w jego oczy piwne, pragnąć...
Poznałem panny, Polki ponętne, pachniały płatkami piwonii, przepięknie, patrzyłem płyną, powoli pontonem, pognałem pewny - przyciągnę, pomogę. Próżno pobiegłem, pisnęły płochliwie, palce, policzki, pięty poraniłem, przysi...
O kwiatku chciałem wiersz napisać, taki niedługi i niekrótki, bławatków miałem pięć w doniczkach, maki, petunie, róże smutne. To nazbyt wiele? Czy za mało? Jakże pytanie to jest trudne, każdy się śmieje z nich nieśmiało,...
Widziałem panny, na gałęziach siadły, w sukniach białawych, bosymi stopami, słyszałem wszystkie, głośno świergotały i odfrunęły w mgły niezapoznane. Patrzyłem w taflę czystego jeziora, srebrem i złotem naraz się mieniło, o...
Czasem się echo niesie w olszynach, stukają koła starej furmanki, ptak sfrunie z brzozy, zaśpiewa tkliwie, z mgłami w majowy pójdzie poranek. I klaczka zarży na progu światów, i zalękniona naraz ucichnie, liście poruszą si...
Chciałem być wiatrem na Mariensztacie, tym zapomnianym, zburzonym, czerwoną cegłą tuż przy powstańcach, dziewczęcia bladą łzą słoną. Chciałem być deszczem by obmyć twarze, i cucić, pragnienie ukoić i wznieść się zaraz gołę...
Cóż dać ci mogę, prócz tamte kaczeńce, melodii niemodnej, cóż dać mógłbym więcej. A w śmiałym spojrzeniu nadto zachwytu, niż nagie marzenie, głęboko ukryte. Niż mech i paprocie, łąki wilgotne, wieczory i noce i pora...