Zbieram się z kawałków w proch porozbijany otrzepuję z błota twarz ocieram dłonią obrzuciłaś gradem słów ostrych jak brzytwa obelg brudną rzeką zalałaś mi uszy a przecież przyszedłem z opuszczoną gardą w ręku dzierżą...
ryzyk-fizyk
żółte kuleczki
Utwory autora
Ile ważą słowa na szali złożone jak wiele są warte postawione w zastaw jak potrafią zranić rzucone na oślep a jak uszczęśliwić powiedziane w porę czemu nic nie znaczą gdy na próżno wołam nie naprawią tego co dawno stracone...
Na twoich śladach nie wyrosły kwiaty chwast je zagaił zasypała ziemia owoców żadnych nie wydały słowa na wiatr rzucone uleciały z czasem dziś już nie tęsknię ran nie rozdrapuję wszystko pokryły kurze niepamięci żyję tak ja...
Oswoję cię nieśmiałym słowem wypowiedzianym tak od niechcenia w światło wyciągnę z zaułków mroku i rozpromienię blaskiem uśmiechu twe wielkie oczy wypełnię treścią takim zwyczajnym ludzkim spojrzeniem z twarzy usunę groźne...
Karzeł i olbrzyma zmierzy swoją miarą ubranko mu skroi jak dla siebie ciasne do życia wyznaczy ziemi mały skrawek i racje wydzieli według potrzeb własnych a gdy ktoś wyrasta ponad poziom karli głowę nosi w chmurach w niebo...
Z połamanym skrzydłem idę przez świat gubię pióra w niepotrzebnych wojnach brzemię win przygniata mnie do ziemi bose stopy ranią się o kamień zapomniałem już jak się lata wspinam się mozolnie po stromych ścieżkach życia...
Pamiętasz chłód mazurskich nocy żółty namiot co nad brzegiem stał plecak ciężki jakby ważył tonę razem z nami wędrował przez kraj pamiętasz odliczanie boi stary kajak sunący wśród fal białe kwiaty w gąszczu nenufarów...
Jedni wolą ostro i brutalnie inni romantycznie w podświadomości wciąż się toczy antyczna wojna tragedii z komedią a krytycy nie lubią się śmiać odrealniona sztuka zeszła na psy bezwartościowe dzieło z warsztatu rzemieśl...
Każdy kiedyś odkrył swoją Amerykę chociaż złoty piasek dawno już wybrali ląd dla innych znany i już nieciekawy dla ciebie się jawił terra incognita z zapałem pioniera przemierzałeś szlaki pośród Gór Skalistych wytyczałeś dr...
Śmieję się do rozpuku z nadętej głupoty nie zamierzam współczuć twarzy lądującej w torcie nie będę siedział sztywny jak zainteresowany na pogrzebie bo nie wypada śmiać się z byle czego poczucie humoru ma się albo nie
Gdzieś głęboko w dzikim borze, w gęstym krzaku przy jaworze zrobić kloca chłop nie może. Jęczy, stęka, zad wypina, marsowa na twarzy mina, pełna bólu ta godzina. Chociaż siły wszystkie zbiera, rękami na brzuch napiera,...
Kiedyś białe lilie bzy pachnące niewinne stokrotki dzisiaj krwawe róże kolcami zjeżone albo wyuzdane sprośne tulipany
Muzyczne interpretacje
Nagrania autora oraz interpretacje jego tekstów.