ekstradycją tajemnic
w nieznane zawiłości
złożyłaś ciało
kształtując widnokrąg nocnych wyobrażeń
świeżą pościel nadinterpretacji
pachnącą jeszcze
oddałem naturze w posiadanie
kiedy wystąpiłaś z...
wypływasz cała
na moją powierzchnię
wilgotnych oczekiwań
wykąpanych w rosie ekstazy
kiedy rozchylasz tajemnice
głodna
połykasz mnie całego
z apetytem
patrz
jestem gotowy
by ci służyć
całym...
osobowością
w groźne wody
wzburzenia niechciane
potasuj moje karty
rozdaj
niech wyjdzie oczko
dwadzieścia jeden
na północ od zawirowań
plus dziewiętnaście wiosen
wygramy
spróbowałaś
moje liście spadają
niechciane z niedokształtu gałęzi
zielone jeszcze
soczyste elokwencją zaprzeczeń
jakie łapiesz w dłonie
by zasuszyć usta
bez retuszu
całuję od drzewa
ale ty wi...
gdy już zamienisz
krople spod powiek
na spacer z motylem
pod rękę weź moje chęci
złap delikatnie niech dotknę
poczuję a wtedy
pójdziemy wstęgą czasu
po widok z naszego okna
dopiero co
odkryłem prawdę
o rozczarowaniach śmierdzę wybacz
spuściłem szambo
wiesz że musimy oszczędzać
teraz pozwól
zmyję z siebie nieprzyjemne zapachy
wykąpię
przyszykuj kołdrę abym czysty...
koniczyny
do nieba weźmiesz
w czterolistnej doczekalni
pod lasem domek mały
chatka taka
nie wielka a w niej
szczęście i my na przetrwanie
na skraju wyobrażeń
narąbię drzewa
rozpal w komink...
mówili coś o jakimś słońcu
nie widzę za dziarsko
razi w oczy wspominali o gwieździe
tak bym wziął
w ramiona bo chciałem świecącej
miała upaść tuż pod stopy
zleciała za szybko nie żyję
razem trz...
rozbiorę cię do jutra
w myślach po granice
światła rozpalona do nagości
zabłysnę ogromem
rozwartością ud podbrzuszem
gdzie dłoń
rozchyleniem pożądania
męska dotknie gwiazdy
silnie lekko z nama...
zapachem pamelo
i kwiatu pomarańczy
sztucznie rozciągnięta
zaglądasz w moje smaki
oczami finezji ukrytej pomiędzy
sto procent wdzięku
a granice pożądania
zacieśniasz fantazje
udami w milczeniu...
rozwiązanie siłowe nie ma sensu
naprężenia seksoniczne
są jak stygmaty rzucone w otchłań niewinności
biała czekolada na okrągło nazbyt słodka
wykręca smak na lewą stronę
trochę dalej czarne róże...
w okrąg matni
którymi mnie raczysz
zjadam wypieki
ostatnim kawałem szarlotki
jaki przypaliłaś specjalnie
prowokujesz udaję że nie wiem
usta składając w głodne myśli
nie mam pretensji
złożony...
do granic
dotykasz horyzontów
nie zostawiasz śladów
stóp na śniegu roztapiając zimę
jesteś jak wiosna
znienacka zamykając w stwórstwo cały świat
pąki narodzin
nasze są były i będą
poukładane...
wiesz
odprowadzasz za kolana
dłonie wędrujące milion ud
moja ślina twoje wnętrze
rozwartym oknem
na oścież otwieram
smakuję
rozkoszy znamienity smak
stwardniałych sutków
które w sobie nosz...
tysiąc dinozaurów
do czterdziestu wzwyż na północ
odkopałaś z rękawa
wyciągając zaprzeszłe asy
oprowadzasz za kolcami
nowy stary świat
naprawdę chcesz żebym uwierzył
że będzie co miało
dobra...
nadzwyczajni
niezwyczajnie doskonali
uciekaliśmy w kostki domina
układane prosta formą w kształty ciepła
jakież to było wtedy proste
wszystko
cegiełki namiętności jedna za drugą
szły videowiers...
przechodzisz obojętnie
obok słów
zapisanych skrzętnie obrazem elektronów
telewizor gra swoje
grajek jeden
daje w neurony
obrazy niechciane
reklamy proszku nie do upieczenia
i papapaluszek
wyś...
pragniesz
kanty wyprasowane aż koniec duszy
gładkość żelazka
dyszy spragniona
wilgoci pomiędzy
uda a brzegi języka
wszystkie sukienki moich spodni
poddałaś terapii
i co dalej kiedy mną gospoda...