naucz mnie żyć swoimi oczami
zakochany w cieniach nie widzę barw
jedynie fantasmagorie
spijam z porcelanowej filiżanki
wystarczy tylko kilka spojrzeń
nie chcę zbyt wiele
dwa lub trzy kolory tę...
szybciej
bo robi się ciemno
podejdź przytul
i niech to dzieje się naprawę
jak ty mnie dobrze znałaś
wiesz że boję się czerni
pomiędzy światłem dnia i nocy
kochałem ją
a ona mnie byłem szczęś...
zupełnie pozbawiona liści
częstujesz ciszą
na trzeciej stronie chorągiewki
napisałaś jaką jesteś zmienną
może dziwny ze mnie gość
ale ufałem
w to że blefujesz
naśladując łopot skrzydeł
obrączk...
w ogniu namiętności
miłość nie zapomina
karminowa w odcieniach krwi
tańczysz w rytmie
rozpalasz aż do pękania żył
pełen gitar
na wypadek ciebie
w kieszeni noszę czerwone kastaniety
http:...
jeśli zabiorę cię tam
gdzie "nam jest tutaj dobrze"
bez oszustw modlitw i płaczu
na skrzydłach
otwórz okno mój wróbelku
już słońce zachodzi
więc usiądź proszę na moich udach
wygodnie i bez iluz...
od kiedy nie wiem czego chcę
spacer po domu okazuje się bez celu
w kierunku którędy iść
aby nie zabłądzić pośród ścian
stół popełniony w afekcie
pusty od niedzielnego rosołu
zaprasza nieproszo...
taka z pozoru
że nawet makiem nie zasiał
za rogiem szeptów
wgląda na szczęśliwą
z pozoru dumna
a jednak
to wcale nie jest takie proste
przy zamkniętych drzwiach
nie odchodzi na palcach
ty...
powstałem
na podstawie twojego projektu
dobrze się wysławiałem
wyglądając też na mirę
bez zbędnych pofałdowań podczas ruchu
ani jednej skuchy
całe życie o tym marzyłaś
nie wierzyłaś że to się...
ty która wiesz
jedynym mostem
słowa lekkie a niczym z kamienia
przechodzisz na drugi brzeg
w złym momencie
oddając szarość za szczerość
gryzę dym
palisz za sobą bo tak ci łatwiej
w oczy patr...
z murów wzięte niepokoje
marznę
po ścianach echasz szybciej niż zwykle
odbijasz słowa które mówią
po drodze gry i zabawy
ciepły dotyk już bez cukru
różni w prześwicie tolerancji
podczas przer...
nie
to tylko pokoje
jeden twój drugi mój
a pomiędzy
szansa na wspólny korytarz
szybko
bo robi się późno
przeżyjmy to jeszcze raz
przejrzyjmy zawartość
głębiej na pewno
znajdziemy coś cenne...
chaos jest tak systematyczny
że prawie pierworodny
cień zapałki
błądząc po płomyku
po drodze do nocy ucieka po dzień
jak nauczyciel przez uchylone okno
krzyczy samotność cieniowaniem szarości...
jeszcze się nic nie stało
a już nasz żagiel
w dni skazane na zaprzestanie
łopoce nieodebranym telefonem
w środku nocy
aż się wywracam na drugą
stroną spływam ścianami
na tej samej częstotliwośc...
oto jest ciało moje
miałaś kiedyś takiego przyjaciela
dobry trop od kiedy się pojawił
kręgi na wodzie nie znikną mamy czas
delektuj się skrzydłami drzewa nie dorastają
wypaczaj gniazda pragnij...
jesteś cała poprawnością
całością dopełnieniem rozkoszy świtem
taka mokra piękniejesz w modlitwach o niebo
na piedestale uczuć szum wiatru
uskrztdlony po stokroć twoim oddechem
wiję gniazda
jedy...
pośród czterech nie odzywasz się po kątach
skrzętnie znikasz w ciemnościach poszewki
pustosłowie w kolorze czerwieni poszycia
jak puste noce votum separatum
drogowskazy nastawione są na korzenie...
tak tak_ czuję puls
coraz bardziej intensywny
w kilka tętnień
potrafisz wyrównać rachunki
mam jedną prośbę
o spokojny sen
zejdź z moich myśli tak by nie bolało
z ramion w przypadku twoich zdj...
w niebie zaplecionych dłoni
kosmos jest wystarczająco tajemniczy
proroczy wyobraźnią poety
kiedy noce rozświetlają sens gwiazd
wtedy siadamy na ławce
na rancie łóżka kładąc wszystkie za i przeciw...